Strategie

Forum historyczno-wargamingowe
Teraz jest sobota, 18 listopada 2017, 11:52

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 442 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 26, 27, 28, 29, 30  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: [Gdańsk] Gry wojenne i historyczne pod egidą Muzeum
PostNapisane: sobota, 6 maja 2017, 20:59 
Sous-lieutenant

Dołączył(a): niedziela, 2 września 2007, 09:03
Posty: 477
Lokalizacja: 3city
Po przerwie, spotykamy się ponownie :)

Ja będę, będzie Janek = ktoś jeszcze się wybiera?

Nastawiam się na test No Retreat: Polish Front

_________________
Games Fanatic
Zapraszam na spotkania z grami wojennymi i historycznymi pod egidą MIIWŚ [Gdańsk]
SPRZEDAM: Dark Tales, Arkham Horror LCG PL


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: [Gdańsk] Gry wojenne i historyczne pod egidą Muzeum
PostNapisane: środa, 10 maja 2017, 09:59 
Sous-lieutenant

Dołączył(a): niedziela, 2 września 2007, 09:03
Posty: 477
Lokalizacja: 3city
Zamiast gromkiego urrrraaa była jednak prowadzona w ciszy wojna wywiadów.

Zagraliśmy z Jankiem w Klossa, tym razem w pierwszy scenariusz kampanii (Preludium). Ja Polakami, on Niemcami, niewielka mapa, 10 etapów, miało być ciekawie...

I było faktycznie stosunkowo ciekawie. W scenariuszu Niemcy starali się odnaleźć i aresztować polskiego łącznika. Podejrzanych było trzech: Jacek, Kazik i nauczyciel W-F w lokalnej szkole, Hans Diederlich. Do tego Kloss musiał odnaleźć ściśle tajny dokument i zjawić się z nim na moście w 10 etapie gry. Niewielka, ciekawie skonstruowana plansza, generowała sporo kombinowania w zakresie ścigania/unikania postaci. W rozmowie szybko posypał się Hans Diederlich i Niemcy już wiedzieli, że łącznikiem nie jest Jacek, lecz ktoś z dwójki Hans-Kazik. Później, nieopatrznie, obserwowany Jacek zapędził się do sektora policyjnego, gdzie bez żadnych problemów został aresztowany. Choć to do niego niepodobne, w śledztwie nie załamał się, tylko dzielnie odmawiał podania danych łącznika. W tej sytuacji Niemcy zastawili sidła na drugiego polskiego agenta, Diederlicha. Gdy przyszło Gestapo, wuefista nie stracił jednak zimnej krwi. Przekonując, że zostawił mleko na gazie i za chwilę sam stawi się na komisariat, zbiegł zdezorientowanym faszystom (bijąc przy okazji własny rekord życiowy na swoim koronnym dystansie 400 m), a potem kanałami docierając aż do samej dzielnicy nadbrzeżnej. Za chwilę dołączył do niego Kazik i gra właściwie była rozstrzygnięta. Niemcy nie byli w stanie odkryć tożsamości łącznika, a tym bardziej go aresztować. Wynik punktowy: 23 - 8 dla Polaków, i dobra sytuacja wyjściowa przed druga odsłona kampanii.

Grało się przyjemnie, aczkolwiek problemem było dla mnie nałożenie na nieelegancko napisane zasady Stawki kolejnych licznych wyjątków od zasad, które są w scenariuszu. Tej grze, jak żadnej innej (może poza Robinsonem) przydałby się mocny lifting zasad (przepisanie i uproszczenie kilku kwestii) i wydanie 2ed. Ale o tym już pisałem wiele razy.

Co do samego scenariusza, to był stosunkowo ciekawy. Choć znowu mam kilka uwag. Obecnie jest tak, że Niemcy mają do dyspozycji tylko 3 postaci (w tym pijaka Kopfa i tego drugiego, z zaledwie 6 PA, czyli niezbyt mobilnego), wobec polskich czterech. I choć mapa jest ciekawa i - teoretycznie - dość ciasna dla wszystkich, to mam wrażenie, że Polacy, wykorzystując karty lokacji i żetony zagrożenia, mogą mocno utrudniać graczowi niemieckiemu poruszanie się po planszy, jednocześnie samemu "teleportując się" w różne odległe miejsca. Pewnie dlatego jest aż 10 etapów, żeby - pomimo tych trudności - była jakaś szansa na złapanie polskich postaci. Mi osobiście rozgrywka po 7-8 etapie troszkę się już dłużyła. Ściśle tajny dokument miałem, ale nie mogłem z nim iść na most przed 10 etapem. Niespecjalnie miałem co robić i zwyczajnie pasowałem, a i Niemec nie miał możliwości podratowania swojego wyniku punktowego.
No, ale zobaczymy, co będzie działo się w scenariuszu drugim. Może szale się przechyla na korzyść niemiecką :)

_________________
Games Fanatic
Zapraszam na spotkania z grami wojennymi i historycznymi pod egidą MIIWŚ [Gdańsk]
SPRZEDAM: Dark Tales, Arkham Horror LCG PL


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: [Gdańsk] Gry wojenne i historyczne pod egidą Muzeum
PostNapisane: poniedziałek, 15 maja 2017, 08:16 
Sous-lieutenant

Dołączył(a): niedziela, 2 września 2007, 09:03
Posty: 477
Lokalizacja: 3city
Kto jutro wybiera się do Krolma?
W torbie z grami muzealnymi: Holdfast Russia, Wiarusi, Stawka większa niż życie z dodatkiem Cafe Rose, Guadalcanal 1942, Bulge 20, Combat Commander, 2 x Triumph&Tragedy.

Oczywiście mogę coś donieść z magazynu muzealnego. Może na tego Churchilla ktoś by się pisał?
Ja planuję jednak wyłączyć się z rozgrywek i skupić wreszcie na testach No Retreat: Polish Front.

_________________
Games Fanatic
Zapraszam na spotkania z grami wojennymi i historycznymi pod egidą MIIWŚ [Gdańsk]
SPRZEDAM: Dark Tales, Arkham Horror LCG PL


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: [Gdańsk] Gry wojenne i historyczne pod egidą Muzeum
PostNapisane: środa, 17 maja 2017, 12:20 
Sous-lieutenant

Dołączył(a): niedziela, 2 września 2007, 09:03
Posty: 477
Lokalizacja: 3city
Wczorajsze spotkanie znowu w gronie dwuosobowym.
Dobrze, że Rafał wpadł na chwilkę towarzysko, to nam trochę frekwencję podniósł ;)

Najpierw zasiedliśmy z Jankiem do prototypu No Retreat: Polish Front. Przelecieliśmy szybko jedną turę, ot tak, żeby mniej więcej zobaczyć konkretne zasady w danych sytuacjach. Gra jest znacznie bardziej skomplikowana, niż pierwszy w serii No Retreat, który - pod względem czytelności zasad - tez do moich ulubieńców nie należał. Niby system podobny, ale zamiast dwóch, mamy ok 10 ikon na kartach, określających kiedy można je zagrać, tabelka wyników walk jest mniej więcej 2,5-krotnie większa, więcej jest rodzajów jednostek itp. itd. Oczywiście z każdym nowym elementem wiążą się - jak to u Paradisa - szczegółowe reguły, wyjątki itp. itd. Przyznam szczerze - odbiłem się od tej gry. Będę próbował lepiej ją zrozumieć, Janek z Maćkiem wezmą na warsztat No Retreat: Russian Front (co powinno pozwolić złapać im w praktyce bazowe zasady serii), i wtedy przystąpimy do drugiego podejścia.

W sumie po kilkudziesięciu minutach całość złożyliśmy i sięgneliśmy po stary, dobry Combat Commander. Tym razem scenariusz nr 10, z Brazylijczykami (!) atakującymi umocnione pozycje niemieckie gdzieś w górach, we Włoszech. Na początku poszło mi dobrze, i bez większych problemów opanowałem pierwszy cel, znajdujący się na jednym z dwóch wierzchołków, widniejących na mapie. Niestety, później było już gorzej. Janek porozmieszczał swoich Niemców (Estończyków?) w kluczowych punktach, z których miał dobry widok na wszystkie podejścia. Ostro dał mi się we znaki HMG z drugiego szczytu, co rusz wpędzający w panikę stojących po drugiej stronie przepaści Brazylijczyków. I tak sobie graliśmy: ja zadymiam HMG, dym za chwilę znika (co rusz wypadał Breeze albo Time), Janek ostrzałem wpędza w panikę cała grupę, ja ich Recoverem, znowu zadymianie, znowu Breeze/Time... itd. A ustrzelić go nie było można, bo z najlepszym dowódcą i w okopie miał samej obrony 15 pkt. W końcu spróbowałem szalonego podejścia pod górę niewielka grupą, złożoną z najdzielniejszych mieszkańców faweli w Rio de Janeiro. W rytmie wygrywanym przez berimbau, zbliżyli się do linii niemieckich, dzięki capoeirowym akrobacjom unikając świszczących wokół kul. Grupa ta zainstalowała się w lesie na tyłach niemieckich, stamtąd grożąc atakiem na bagnety. Nic więcej nie udało mi się osiągnąć. Do pozostałych celów natarcia nie udało mi się zbliżyć na odległość sensownego szturmu. Potem spróbowałem natarcia ostatniej szansy (dziś w tym miejscu jest brazylijski cmentarz wojskowy) i grę skończyliśmy.

Grało się fajnie, i ja CC uwielbiam, ale po rozgrywce trudno mi było faktycznie znaleźć sensowną odpowiedź na Janka pytanie: "Co mogłeś zrobić inaczej?". Nie wiem, chyba nic... Grałem tak, jak pozwalały karty. Wiadomo, że jeśli działam na jednym skrzydle, drugie siłą rzeczy będzie statyczne. HMG nie dawał chwili wytchnienia (a zadymiać i recoverować musiałem, bo niedaleko czaili się Niemcy, którzy mogli odbić wzgórze z rąk osłabionych Brazylijczyków), strat Niemcom zadać nie mogłem (chroniły ich okopy, bunkry, mocne budynki itp.) i właściwie nie wiem, jak mogłem wygrać na punkty. Podobnie jak ostatnio, gdy to ja się broniłem, a atakował Maciek, dystans w punktach był nie do nadrobienia. Chyba muszę spróbować scenariuszy turniejowych - może one będą bardziej zbalansowane pod tym względem...

Słaba frekwencja uświadomiła mi konieczność powrotu do pomysłów jednoczesnych gier w Churchilla (do 6 osób) lub w Triumph&Tragedy (do 9 osób). W czerwcu postaram się takowy mały event w Krolmie przygotować. Może to was zachęci bardziej :)

_________________
Games Fanatic
Zapraszam na spotkania z grami wojennymi i historycznymi pod egidą MIIWŚ [Gdańsk]
SPRZEDAM: Dark Tales, Arkham Horror LCG PL


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: [Gdańsk] Gry wojenne i historyczne pod egidą Muzeum
PostNapisane: czwartek, 25 maja 2017, 10:02 
Sous-lieutenant

Dołączył(a): niedziela, 2 września 2007, 09:03
Posty: 477
Lokalizacja: 3city
Moi Drodzy,

grupa zaczyna się nam rozłazić... :|




Ostatnie trzy spotkania, to frekwencja 2 - 2 - 1.
Za miesiąc planuję przerwę wakacyjną (spotkania mogą się odbywać, gry dostępne w Krolmie na normalnych zasadach, ale ja zjawiać będę się rzadko) i boje się, żeby całość nie padła.
Powiedzcie mi, co jest problemem. Co ostatecznie decyduje, że - poza Jankiem - zjawiacie się coraz rzadziej?
Lokal?
Odległość?
Termin?
Monotonny/zbyt urozmaicony wybór gier?
Kumulacja obowiązków domowych/zawodowych?
Coś innego?

Napiszcie, bo może uda się coś poradzić.

Pozwólcie, że uderzę w wysokie tony: zadbajmy o tę naszą grupę, bo jeśli chcemy pograć w gry wojenne w nieco szerszym gronie, niż domowe/przyjacielskie, to w Trójmieście zbyt wielu opcji nie ma... A rozpaść może się wszystko łatwo.

Ja ze swej strony postaram się o spotkania promocyjne, w rodzaju T&T na 9 osób, Churchill na 6 (z jednoczesna kampanią reklamowa na naszym fb), może też turniej Combat Commandera.

_________________
Games Fanatic
Zapraszam na spotkania z grami wojennymi i historycznymi pod egidą MIIWŚ [Gdańsk]
SPRZEDAM: Dark Tales, Arkham Horror LCG PL


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: [Gdańsk] Gry wojenne i historyczne pod egidą Muzeum
PostNapisane: poniedziałek, 29 maja 2017, 12:05 
Sous-lieutenant

Dołączył(a): niedziela, 2 września 2007, 09:03
Posty: 477
Lokalizacja: 3city
Na jutrzejsze granie zapowiedzieli się na razie Janek i Maciek. Ktoś jeszcze chętny?

_________________
Games Fanatic
Zapraszam na spotkania z grami wojennymi i historycznymi pod egidą MIIWŚ [Gdańsk]
SPRZEDAM: Dark Tales, Arkham Horror LCG PL


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: [Gdańsk] Gry wojenne i historyczne pod egidą Muzeum
PostNapisane: środa, 31 maja 2017, 09:33 
Sous-lieutenant

Dołączył(a): niedziela, 2 września 2007, 09:03
Posty: 477
Lokalizacja: 3city
No, wczoraj wreszcie spotkanie na miarę naszych możliwości :) Sześciu grających plus Rafał dla towarzystwa (dzięki za przyniesienie karty!).

Najpierw rozpoczęła się kampanijna rozgrywka w dawno nie widzianego na naszych stołach Churchilla. Kampanijna, czyli od pierwszej konferencji. Szło chyba dosyć opornie, bo instrukcja - choć zasady wydają się stosunkowo proste - kilku istotnych przypadków nie tłumaczyła wystarczająco precyzyjnie. A że ekipa usiadła do Churchilla trochę z rozpędu, więc i wertowania instrukcji było sporo. Po rozgrywce (5 pierwszych konferencji) odbyła się stosunkowo burzliwa dyskusja odnośnie sensu całej rozgrywki, subtelności mechanizmów itp itd. Nie do końca wiadomo było, czy współpracować, czy rywalizować i na jakich zasadach.
Nie będę streszczał całości dyskusji, aczkolwiek może coś w tym być, że w grze kampanijnej nie czuć presji końca rozgrywki i nie za bardzo wiadomo, co robić.

Na pewno w odbiorze gry nie pomogło, że Maciek nie czytał wcześniej zasad (a lektura instrukcji sporo rozjaśnia w przypadku Ch., odnośnie samego klimatu gry i jej celu), a obok grano w T&T, co skutecznie odciągało Maćka od konferencyjnych przepychanek :)

Tak czy inaczej mam wrażenie, że nasza przygoda z Churchillem dopiero się rozpoczyna. Pierwsza kwestia: Mark Hermann zmienił końcowy warunek gry!
http://markherman.tripod.com/blog/index ... -swiftest/

Teraz zdecydowanie bardziej opłaca się grać na największa liczbę pkt i utrzymywać swoją przewagę nad ostatnim graczem w przedziale 11-19 pkt. Mam wrażenie, że cel gry stał się bardziej wyrazisty, zlikwidowano także losowość, doskwierającą graczom w przypadku poddania się państw Osi, zamiast ich upadku. Do tego doszło kilka doprecyzowań w zasadach. Nie wiem jak Wy, ale ja chętnie w Churchilla zagram w przyszłym tygodniu :)


Co do T&T... Ponownie inny scenariusz objawił się nam w trakcie rozgrywki. Wziąłem Sowietów, Janek zagrał aliantami, Richtus dowodził Osią. W pierwszym roku postanowiłem pójść w technologie i rozbudowę przemysłu: dobrałem chyba z 8 kart technologicznych na rękę, wśród których było 5 kart technologii atomowych, w tym gotowa para kart pierwszego poziomu. Tym samym zdefiniowana została moja strategia na całą rozgrywkę: idziemy w atom! Przyznam szczerze, że z emocji lekko przyoszukałem, bo ta para pierwszego poziomu mogła zostać zagrana dopiero w 1938 roku. Na grę miało to jednak wpływ znikomy (zagranie ukrytej techonologii, a nawet dwóch - druga był radar p-lot, zredukowało moją rękę do czterech kart. Na niej obowiązkowo trzymałem 3 pozostałe karty atomu, plus jedną akcji. Gdybym nie zagrywał tej technologii, miałbym handsize 5, czyli mógłbym trzymać na ręce wszystkie 5 kart atomu i żadnej akcji. Wobec faktu, że nie prowadziłem polityki podbojów i nie musiałem przemieszczać jednostek w pierwszych latach gry, nieposiadanie owej karty akcji na ręce nie miał praktycznie żadnego znaczenia). Przy kolejnej parze odkryłem ominięta zasadę i zagrałem już zgodnie z nią (czyli wyłożyłem poziom drugi w roku 1940). Moim celem było zwycięstwo przez zrzucenie bomby na Niemcy, ale przy okazji miałem świetny dociąg dywidendy pokojowej (6 pkt w sześciu żetonach!), więc zwycięstwo punktowe niejako przy okazji też się rysowało.

Jednocześnie Niemcy dość szybko i chyba bez zabezpieczenia sobie dopływu surowców strategicznych, zaatakowali Zachód. Ten się obronił, i nawet przeszedł do kontrataku w Belgii i Holandii, zajmując rejon Beneluksu. W tym momencie popełniłem błąd i kartami politycznymi skróciłem gracza niemieckiego do 4 surowców na turę, co umożliwiłoby (po roku-dwóch przygotowań), ofensywę Zachodu na Niemcy właściwe, której nie mógłbym wyprzedzić.

W tym momencie postanowiłem zmienić taktykę, i wobec słabości Niemiec, zaangażowania militarnego GB i próżni politycznej w Europie Środkowej, przejąć kilka strategicznych krajów, wraz z ich armiami, celem szybkiego przybliżenia się do granic Niemiec.. Ostatecznie udało się to tylko z Turcją i Szwecją (błąd taktyczny uniemożliwił mi przejęcie Polski z jej 6pkt siły), na zachodzie wpadła jeszcze Hiszpania. Tureckimi i hiszpańskimi okrętami zablokowałem Morze Śródziemne i Atlantyk, a szwedzkie jednostki piechoty pojawiły się na tyłach brytyjsko-francuskiego korpusu, znajdującego się w Finlandii. W międzyczasie błąd popełnił Janek, wypowiadając mi wojnę (czekałem na to! :)) i obniżając cenę fabryk, co tylko przyspieszyło perspektywę zwycięstwa punktowego.

Ostatecznie likwidowałem zagrożenie alianckie w Skandynawii, przejąłem pola roponośne w Iranie i na Bliskim Wschodzie, dobudowałem fabryki i III poziom bomby. Ostatecznie wygrałem w 1944 (?) na punkty, ale na ręku miałem kartę IV poziomu i w perspektywie nawet 14 kart przemysłowych do dobrania, plus bazę w Szwecji do ataku powietrznego na Berlin (któremu musiałbym jeszcze wypowiedzieć wojnę), więc zwycięstwo na atomówkę było też prawdopodobne.
Ja się bawiłem nieźle, ale koledzy chyba gorzej, bo od połowy gry Niemcy wypadły z obiegu (co prawda na pochwałę zasługuje konsekwencja i agresja, z jaką Richtus odbudowywał bazę surowcową!) a i Zachód złapał zadyszkę i chyba nie do końca wiedział, jaką drogę obrać (a trzeba było dobić Niemcy....). Trwał klincz i niewiele dające przepychanki, więc może to nie była najbardziej emocjonująca gra w T&T ever, aczkolwiek sytuacja była naprawdę interesująca.

Fotki poniżej: sytuacja w momencie zakończenia rozgrywki.


Obrazek

Obrazek

_________________
Games Fanatic
Zapraszam na spotkania z grami wojennymi i historycznymi pod egidą MIIWŚ [Gdańsk]
SPRZEDAM: Dark Tales, Arkham Horror LCG PL


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: [Gdańsk] Gry wojenne i historyczne pod egidą Muzeum
PostNapisane: środa, 31 maja 2017, 09:59 
Général de Division Commandant de place
Avatar użytkownika

Dołączył(a): poniedziałek, 9 stycznia 2006, 18:07
Posty: 4384
Lokalizacja: Festung Stettin
W kwestii Churchilla to nie są zmiany warunków zwycięstwa a PROPOZYCJA dla graczy, którym przeszkadza losowość przy rozstrzyganiu zwycięzcy. A co ważniejsze, autor podkreśla, że wtedy końcowy wynik staje się przewidywalny. Moim zdaniem gra dużo straci i na pewno nie zamierzam testować tych warunków. Pierwotne warunki bardzo dobrze oddają konieczność wybrania pewnej drogi zwycięstwa, aczkolwiek dla początkujących graczy nie jest to takie oczywiste.

_________________
"Cała kraina gier jest oczywiście krainą maniactwa, a jednak rejon gier naśladowczo-wojennych jest w tej krainie bardziej maniacki niż inne rejony. Jak na mój gust, jest to już 'konik' posunięty zbyt daleko, hermetyczny, bez przyszłości."


Ostatnio edytowano czwartek, 8 czerwca 2017, 07:43 przez clown, łącznie edytowano 1 raz

Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: [Gdańsk] Gry wojenne i historyczne pod egidą Muzeum
PostNapisane: środa, 7 czerwca 2017, 14:13 
Sous-lieutenant

Dołączył(a): niedziela, 2 września 2007, 09:03
Posty: 477
Lokalizacja: 3city
Wczoraj całkiem ciekawe spotkanie, bo przy jednym stole trwała zażarta walka trwała między przywódcami światowych mocarstw o kontrolę nad powojennym światem, a przy stole drugim walka niemniej zażarta toczyła się z... instrukcją No Retreat: Russian Front.
Czego to ja się nasłuchałem o No Retreat... Myślałem, że Maciek i Janek przejdą wręcz do rękoczynów, najpierw w stosunku do gry, a później do mnie... :D A swoją drogą - dziwna sprawa z tym NR. Kiedyś miałem pierwsze wydanie i przyznam szczerze - gra mi się nie spodobała. Zbyt oskryptowana, zbyt wiele detalicznych, nie do końca intuicyjnych rozwiązań. po latach zakupiłem ja jednak do muzealnego zbioru przede wszystkim ze względu na popularność, jaka się cieszy. Oceny na BGG bardzo wysokie, a i opinie świetne:

[np. : To begin with: No Retreat! is a great game, and if you haven't played it, you should. Apart from the novelty of gaming the largest military campaign in history with 20 units per side, it's fast, fun, tense, and relatively simple, with several innovative systems, and with victory conditions which reward devious & aggressive play]

I teraz Janek z Maćkiem potwierdzają, że coś jest nie tak. Że jakieś dziwne zasady (możliwość wycofania się koleją z ZOC przeciwnika, idea counterblow), że źle napisany rulebook (a to przecież już trzecia edycja!) itp etc. Nie pamiętam, żeby jakaś gra aż tak bardzo im nie podpasowała. Ciekaw jestem, jak ocenią to z perspektywy czasu.

Obrazek



Przy naszym, churchillowym stole, rozgrywka upływała natomiast całkiem przyjemnie. Na brytyjskie opowieści ze studenckich ław w Oxfordzie i przywoływanie wszelkich zgromadzonych tytułów szlacheckich, Stalin odpowiadał tradycyjnymi rosyjskimi przysłowiami ludowymi. W tej krotochwilnej atmosferze, czas początkowo upływał leniwie. Moi sowieci pierwsze dwie konferencje nieco przespali, ale już od trzeciej zacząłem iść mocno na zachód, spychając siły niemieckie w kierunku Berlina, dzięki dużej produkcji i zdobywaniu bonusowego wsparcia z zagrywanych kart. Skupienie na zdobywaniu produkcji i ofensyw w trakcie konferencji powodowało niestety, że słabo radziłem sobie z umieszczaniem w krajach europejskich lojalnych wobec mnie struktur podziemia, nie mówiąc już o instalowaniu przyjaznych rządów. Tu z kolei doskonale działali przedstawiciele perfidnego Albionu, a i amerykańskie OSS dokładało swoje trzy grosze. Z trudem udało mi się przeforsować ustalenie stref wpływów, ale punktowo niewiele to pomogło. Churchill i Roosevelt naprzemiennie wygrywali konferencje i rozprzestrzeniali zgniły kapitalizm po świecie. Mocno do przodu poszedł także projekt bomby nuklearnej. W tej trudnej sytuacji, kiedy to delegacja radziecka na każdej z konferencji traktowana była podejrzliwie i z dystansem, za sukces poczytuje sobie błyskawiczne rozprawienie się z Niemcami (dzięki konsekwentnemu inwestowaniu w produkcję). Na tyle błyskawiczne, że siły alianckie przed końcem działań wojennych w Europie nie weszły na żadne z punktowanych pól, a ja zgarnąłem 15 VP za zdobycie Berlina, technologie i samodzielne okupowanie Rzeszy. Co z tego, skoro podliczenie punktacji po piątej konferencji (wcześniej punktów nie liczyliśmy) ujawniło, że z 22 punktami znajduję się i za Amerykanami (28 VP), i za Brytyjczykami (chyba 42 VP, o ile pamiętam...). No, i zaczęło się kalkulowanie... :D

Najpierw ustaliliśmy (rzutem kością :D), na które z warunków zwycięstwa gramy. Wyszło, że na nowe. Kolejne dwie konferencje przebiegały w bardzo ciekawej atmosferze. Nie do końca wiadomo było, kogo wspierać, a kogo łupić z punktów. Uznałem, że najbezpieczniejsza będzie próba wyjścia na drugie miejsce i wygrana poprzez liderowanie w sojuszu dwóch słabszych potęg. Warunkiem było posiadanie w sojuszu łącznej liczby VP większej, aniżeli samotny brytyjski lider (Japonia stała już jedną nogą w grobie i jej upadek był kwestią czasu). Współgrało to w pewnym sensie z działaniami brytyjskimi (Mirek postanowił wygrać w tym samym systemie, jako lider). Teoretycznie na to samo, co ja, powinni grać Amerykanie (choć może lepiej było także wybrać strategię osłabiania Brytyjczyków i wskoczenia na pierwsze miejsce!), ale zupełnie im to nie wyszło. Mam wrażenie, że dobrze pograłem "nad stołem", i udało mi się przekonać kolegów do kilku korzystnych dla mnie posunięć.
W efekcie końcowa punktacja przedstawiała się następująco: USA - 26 VP, ZSRR - 47 VP, GB - 63 VP. Brytyjczycy zyskali w ciągu dwóch ostatnich konferencji 21 VP, Sowieci 25 VP, Amerykanie natomiast stracili 2 VP.
Układ idealny dla mnie, dający wygraną ZSRR :)
(teoretycznie na stare zasady tez bym wygrał przy takim rozkładzie punktów - patrz paragraf turniejowy, ale nie można na to patrzeć w ten sposób, bo wtedy Brytyjczyk dążyłby do obniżenia swojego wyniku i mielibyśmy inną grę)

Grało mi się naprawdę fajnie. Raz, że sympatyczne towarzystwo, dwa, że miałem jakieś swoje cele (Berlin!), które realizowałem i zrealizowałem :), a trzy, że ostatnie dwie konferencje naprawdę były bardzo ciekawe, z tym kalkulowaniem punktacji (lajtowym, w myślach - bez drobiazgowego przeliczania każdego ruchu). Właściwie każdy z nas miał szanse na zwycięstwo, co zawsze dobrze wpływa na odbiór rozgrywki. Chętnie w Churchilla jeszcze zagram, choć oczywiście nie jest to gra na każdy tydzień.

Podoba mi się inne spojrzenie na II wś, które dzięki Churchillowi nabywamy. Polska jest zaledwie polem na mapie w grze wielkich mocarstw, perspektywa strategiczna sięga już daleko poza same wydarzenia wojenne, a wyrafinowane manewry, geniusz/głupota dowódców oraz poświęcenie i odwaga żołnierzy nie liczą się w kalkulacjach na tym szczeblu. Liczą się wielkie liczby, tysiące ton sprzętu itp. No, jest rzut kostką symulujący te wszystkie aspekty taktyczne czy operacyjne, ale jeśli zapewnimy wystarczający sprzęt i zaopatrzenie, to front posunie się do przodu i nic żaden szeregowy bohater nie jest w stanie zrobić. Oczywiście można się przyczepić do ewentualnej możliwości powstania sojuszu brytyjsko-radzieckiego i kilku innych detali, natomiast przyjemne i odświeżające jest wrażenie patrzenia na II ws ze szczytów nieomalże boskiego Olimpu, zamiast z płytkiego okopu strzeleckiego gdzieś pod Rżewem.

Obrazek

_________________
Games Fanatic
Zapraszam na spotkania z grami wojennymi i historycznymi pod egidą MIIWŚ [Gdańsk]
SPRZEDAM: Dark Tales, Arkham Horror LCG PL


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: [Gdańsk] Gry wojenne i historyczne pod egidą Muzeum
PostNapisane: wtorek, 13 czerwca 2017, 09:24 
Sous-lieutenant

Dołączył(a): niedziela, 2 września 2007, 09:03
Posty: 477
Lokalizacja: 3city
Drodzy, w kwestii najbliższych spotkań:

- dziś nie będę obecny
- 20 czerwca także nie mogę przybyć (zaplanowana impreza biletowana)
- 27 czerwca postaram się być normalnie
- lipiec-sierpień - spotkania są na czas wakacji tradycyjnie zawieszane
- od września ruszamy z nowym sezonem! :)

_________________
Games Fanatic
Zapraszam na spotkania z grami wojennymi i historycznymi pod egidą MIIWŚ [Gdańsk]
SPRZEDAM: Dark Tales, Arkham Horror LCG PL


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: [Gdańsk] Gry wojenne i historyczne pod egidą Muzeum
PostNapisane: środa, 28 czerwca 2017, 09:08 
Sous-lieutenant

Dołączył(a): niedziela, 2 września 2007, 09:03
Posty: 477
Lokalizacja: 3city
Zgodnie z planem, żeby na razie niczego nowego nie ruszać, na warsztat wzięliśmy wczoraj The Lamps Are Going Out :P

Powiem szczerze, że miałem wobec tej gry dość duże oczekiwania. Miała być czteroosobową, nieco prostszą wersją Triumph&Tragedy, oczywiście w realiach I WS. Liczyłem na ciekawą rozgrywkę w miłym towarzystwie. Towarzystwo - jak zawsze - przednie, zabawa tez w sumie nie była najgorsza, ale gra rozczarowała.

Podstawowy problem z grą The Lamps Are Going Out jest taki, że bardzo niewiele w niej faktycznej gry, rozumianej, jako możliwość podejmowania różnych decyzji. Jak wyczytałem w jednej recenzji, z czym ogólnie się zgadzam, TLAGO tak udanie modeluje przebieg I wś, że graczowi oddaje niewielkie pole do popisu. W ogromnej mierze przebieg wydarzeń zależny jest od losu, a gracze - trochę jak w interaktywnym filmie - mają od czasu do czasu możliwość podejmowania decyzji, i to wcale nie zawsze kluczowych.
Jak się wydaje, osią gry miało być sensowne wykorzystanie punktów produkcji, ale nie mieliśmy wrażenia, aby brakowało ich komukolwiek do utrzymania status quo na frontach. Zawsze spokojnie starczy, żeby się odbudować po nieudanym (zwykle) natarciu i zamurować front, w oczekiwaniu na nieudane (zwykle) natarcie przeciwnika. Ograniczona pula mobilizacji nie pozwala na zbudowanie jakiejś większej przewagi, bo po prostu nie ma tylu dostępnych żetonów. Całkowicie losowe są wydarzenia oraz odkrycia technologii militarnych, które po prostu odkrywamy z talii, bez żadnego wpływu na ich kolejność, szanse dolosowania etc itp. Manewrować można jedynie 2-3 żetonami, spośród kilkunastu, więc trudno o strategiczną elastyczność. Bitwy są w dużej mierze całkowicie losowe (głównie rzut 1k6 na atak vs rzut 1k6 na obronę i porównanie kto więcej), a jedyne bonusy dochodzą z wydarzeń i technologii, całkowicie losowo wyciąganych z talii, jak już wcześniej pisałem. Owszem, czasem decydujemy, w której bitwie użyć danego bonusa, generalnie musimy zarządzać naszymi armiami, które działają w systemie ready/used, ale potem i tak decyduje rzut k6 vs k6 (czasem rzucamy dwoma kośćmi i wybieramy wyższy wynik, gdy jest artyleria). Pozostałe decyzje, odnośnie działań na innych frontach, są właściwie pozorne.

Jak w świetnej recenzji TLAGO napisał Jim Bailey:

Cytuj:
Here are a few problems that come up in that pattern: the Allied landing at Salonika is in the game, but like at the time, it never develops into anything; Gallipoli is in the game, but it doesn’t develop into anything (just like historically); Africa is in the game, but it hardly matters; the Middle East is in the game, but little of consequence happens there (just like historically). What the game does nicely demonstrate is how little these areas mattered to the outcome of the war. Unfortunately, that only emphasizes that the Western front was the critical area and nothing much changes there for at least 3 years.


I niby z punktu widzenia porównania rozgrywki z prawdziwymi wydarzeniami, wszystko się zgadza. Ogromne koszty ataków, które niczego na froncie nie zmieniają, utrudniona manewrowość (piesze armie), pasywne floty, wykonujące zadania pomocnicze - to wszystko oczywiście miało miejsce i w TLAGO można to zobaczyć, ale czy aby na pewno warto rozkładać grę, trwającą 4-6 godzin, stosunkowo złożoną, żeby być BIERNYM obserwatorem?

Po rozgrywce naprawdę doceniłem mistrzostwo, z jakim skonstruowane zostało Triumph&Tragedy. Tam nie ma sytuacji bez wyjścia, tam jest morze możliwości, i nawet jak przeciwnik trzyma cię za gardło, to i tak może go dolegliwie kopać w kostkę, albo nawet w kolano, zachowując szanse na zwycięstwo! W T&T mamy co najmniej kilka sensownych otwarć rozgrywki, które mogą sprawić, że będzie ona wyglądała za każdym razem nieco inaczej. W TLAGO nie do końca wiem, co moglibyśmy zrobić inaczej. Ok, myślę, że państwa centralne popełniły dwa błędy: Niemcy nie przesunęli dwóch dodatkowych armii na północny kierunek ataku w pierwszej turze (przez co nie przebili się przez Belgię), a w późniejszej części gry, C.K. armia nie wykorzystała możliwości okrążenia i zniszczenia sił rosyjskich. Ok, to da się naprawić, zwłaszcza pierwszy z wymienionych, ale co potem? Nie ma za bardzo opcji szybkiego natarcia na wschód, zamiast na zachód (skrypt na to nie pozwala - trzeba najpierw realizować plan Schlieffena), nie ma możliwości przeciągania państw neutralnych na swoją stronę... Gra musi skończyć się patem na zachodzie i potem przeciąganiem liny na wschodzie.

Z pomysłów na uratowanie gry przychodzą mi do głowy dwie rzeczy:
1. Rozwiązanie a la Twilight Struggle: Na dany rok gracz losuje swoje karty wydarzeń, ma je w ręce i musi zejść w danym roku ze wszystkich. Tak jak do tej pory, zagrywa jedno wydarzenie na turę, ale przynajmniej decyduje o ich kolejności.
2. Z talii technologii dobieramy po dwie karty, jedną możemy zagrać, druga idzie na spód talii.

To jakieś minimalne decyzje, ale przynajmniej gracz będzie mieć nieco większy wpływ na to, co się dzieje.

Obrazek



Co do spotkań - tak jak już zapowiadałem, w lipcu i sierpniu robię sobie przerwę z regularnymi wizytami w Krolmie. Może się zdarzyć, że podejdę, ale to na bieżąco będziemy ustalać. Z torby w Krolmie oczywiście możecie korzystać. Zachęcam Was też do zapoznania się w tym czasie z COINami - oj, mam wrażenie, że chwycą równie mocno, jak T&T :)

Ze spotkaniami pod egidą MIIWŚ wracamy ok połowy września.

_________________
Games Fanatic
Zapraszam na spotkania z grami wojennymi i historycznymi pod egidą MIIWŚ [Gdańsk]
SPRZEDAM: Dark Tales, Arkham Horror LCG PL


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: [Gdańsk] Gry wojenne i historyczne pod egidą Muzeum
PostNapisane: sobota, 29 lipca 2017, 11:59 
Lieutenant
Avatar użytkownika

Dołączył(a): sobota, 30 listopada 2013, 15:44
Posty: 520
Za miesiąc z haczykiem kolejny sezon spotkań. Ja bym we wrześniu odpalił Band of Brothers :)

_________________
Ой дарожка доўгая да дому
За Вялікае Княства за Карону
Пераможам ворагаў спакусы
Мы ж Літвіны, Мы ж Беларусы
http://wojennieplanszowkowo.blogspot.com/


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: [Gdańsk] Gry wojenne i historyczne pod egidą Muzeum
PostNapisane: środa, 13 września 2017, 09:00 
Sous-lieutenant

Dołączył(a): niedziela, 2 września 2007, 09:03
Posty: 477
Lokalizacja: 3city
Jak miło wrócić do grania w dobre gry, w tak fajnym towarzystwie! :)

Na naszych spotkaniach zadebiutowała wreszcie seria COIN, w postaci Andean Abyss.

Ja z COINami zetknąłem się już wcześniej. Baaaardzo COINy lubię, co widać choćby w mojej recenzji Cuba Libre na GF.

Wczorajsza rozgrywka przypomniała mi dawne emocje: przyspieszone bicie serca na widok pojawiających się kart, analiza kiedy spasować, a kiedy zadowolić się LimOpem, które akcje specjalne realizować i w jakim miejscu, wreszcie oczekiwanie na karte Propagandy. Przebieg trudno opisywać, bo od początku nastąpiło typowe dla COINów budowanie przewag i taktycznych combosów, wyciągających maxa z aktualnego układu planszy.

Gra zakończyła się moja wygraną (kartele), aczkolwiek nie jestem do końca usatysfakcjonowany, bo było to zwycięstwo "uzgodnione" i wymuszone czasem. Robiłem to, co w COINach trzeba robić, czyli wytrwale, metodycznie dążyłem do obranego celu (jak największa liczba wystawionych baz), wykorzystując każdą nadarzającą się okazję. Na samym końcu, przed kartą propagandy popełniłem mały błąd, który kosztował mnie pełne zwycięstwo (usunąłem jedną komórkę ochroniarzy, przez co naraziłem sukces końcowy na efekt rzutu kostką na 50% szans, a rzut ten okazał się dla mnie niepomyślny ), choć prawdopodobnie wypracowana przewaga umożliwiłaby mi zwycięstwo przy kolejnej karcie Propagandy, która - jak się okazało - znajdowała się w talii cztery karty niżej. Bezpieczne bazy w Panamie i kolumbijskiej dżungli umożliwiały duży dochód, a ten z kolei pozwalał akcjami Bribe wprowadzać zamieszanie na planszy.

A jak Wasze wrażenia?

Sytuacja na planszy po ostatnim rzucie kością:
Obrazek


A tak dla klimatu, polecam wszystkim serial Narcos, idealnie wprowadzający w realia gry. Wśród różnych współczesnych produkcji, ta wyróżnia się poziomem realizacji, aktorstwa, no i samą historią :)

_________________
Games Fanatic
Zapraszam na spotkania z grami wojennymi i historycznymi pod egidą MIIWŚ [Gdańsk]
SPRZEDAM: Dark Tales, Arkham Horror LCG PL


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: [Gdańsk] Gry wojenne i historyczne pod egidą Muzeum
PostNapisane: środa, 13 września 2017, 23:19 
Sergent
Avatar użytkownika

Dołączył(a): wtorek, 1 lipca 2014, 14:09
Posty: 124
Odi napisał(a):
A jak Wasze wrażenia?

Zacznijmy od tego że seria COIN ciekawiła mnie od dawien dawna, ale nie miałem możliwości zagrania więc nie doszedłem nawet do etapu przeczytania przepisów na sucho. Znałem tylko ogólny zarys, że 4 frakcje, że area control, że są jakieś wydarzenia itp.
O tym że w końcu będę miał okazję zagrać w COIN'a dowiedziałem się w pracy na 2 godziny przed grą, ze względu na dezercję Giovanniego, więc do gry zasiadłem bez znajomości przepisów, a co gorsza z pobieżną wiedzą na temat symulowanego konfliktu ("komunistyczna partyzantka vs rząd a w tle narkotyki"). Na szczęście Muad sprawnie i dokładnie wytłumaczył podstawy przepisów aby się dało zacząć.

Moje wrażenia z gry (na plus):
- bardzo duża interakcja (rozmowy, dyskusje, sojusze, czasem nawet negocjacje i pożyczki czyniły rozgrywkę ciekawą), a więc...
- był to dobrze spędzony czas mimo że płaciłem "frycowe" ucząc się mechaniki w trakcie gry
- są możliwości działania, podejmowania decyzji - nie czułem się "oskryptowany" jak w niektórych pozycjach ("When the lamps...")
- mało decydujących rzutów kostką (vs Sowieci w Churchillu rzucający 1-2 na K10 aby raz na turę popchnąć front)
- duża asymetria mechaniki przeciwników zapowiada regrywalność

Wstępnie na minus:
- jest spory downtime, bo nie da się za wiele zaplanować podczas ruchów przeciwnika, dopiero kiedy ten przed Tobą wybierze akcję, tzn można planować wcześniej ale mi to nic nie dawało, bo zanim doszło do mojej kolejki to sytuacja na planszy już była inna i plan do kosza
- brak "fog of war" (na planszy i kart w ręku) stąd brak możliwości blefowania tudzież liczenia że adwersarze będą podejmować nieoptymalne decyzje z niepewności odnośnie mojej realnej siły i zasobów (tutaj wciąż rządzi T&T)
- odniosłem wrażenie że gra ma mocny mechanizm samobilansujący, czyli jak któraś frakcja "zakozaczy" to od następnego gracza dostanie kontrę, jeśli naprawdę ostro zakozaczyła to dostanie kontrę od dwóch graczy pod rząd i będzie długo lizać rany. Stąd gra nie ma jakiegoś kulminacyjnego momentu, wydawało się że gra jest patowa (niby taki był ten konflikt, ale to jednak jest gra)
- trudno mi na ten moment zrozumieć co trzeba zrobić aby pokonać trzech przeciwników, pewnie jest to mieszanka:
(a) to na co masz wpływ: odpowiedniego ustawienia się w kolejności do działań, odpowiedniego zestawu akcji i wcześniejsze rozstawienie na planszy pod te akcje,
(b) to na co nie masz wpływu: czy akurat w tej rundzie jeden lub więcej przeciwników postanowi skubnąć akurat Twoją frakcję
(c) do tego elementy losowe: nieliczne rzuty kostką, ułożenie się kart wydarzeń w decku i tego za ile tur będzie Propaganda
stąd aby wygrać (a nie tylko zakozaczyć i zaraz dostać od reszty klapsa) to trzeba dobrze opanować mechanikę gry, szczególnie te elementy na które ma się wpływ. A to może trochę zająć, pytanie ile razy uda się jeszcze w to zagrać :)

Generalnie fajnie spędzony czas, i mam ochotę zainwestować czas w lekturę przepisów i playbooka.

_________________
Moja kolekcja gier planszowych


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: [Gdańsk] Gry wojenne i historyczne pod egidą Muzeum
PostNapisane: środa, 20 września 2017, 08:35 
Sous-lieutenant

Dołączył(a): niedziela, 2 września 2007, 09:03
Posty: 477
Lokalizacja: 3city
No i zagraliśmy w T&T we czterech - jak najbardziej się da :)

Muad - Alianci, Maciek - Niemcy, nowy kolega Paweł, wsparty moją radą i doświadczeniem - Sowieci.
Widziałem już wiele partii T&T, i właściwie w każdej pojawiało się coś nowego. Tym razem Sowici wykręcili Niemcowi piękny numer! Maciek skoncentrował siły na zachodzie, zdobywając Francję i grożąc poważnie desantem na wyspy. Na wschodzie ZSRR było militarnie stosunkowo słabe, do tego neutralna Polska jako bufor (neutralna, ale z sowieckimi wpływami I poziomu).
Do tego Sowieci uwikłali się militarnie w Persji i w Indiach (rachityczny atak na Delhi, ostatecznie bez powodzenia) - Niemiec czuł się bezpieczny i zostawił w Berlinie zaledwie jedną jednostkę.

A tymczasem my z Pawłem... Bach jedne wpływy w Polsce, Maciek je zdejmuje, ale my za moment bach drugie i bach trzecie! I nagle u bram Berlina wyrosła zmechanizowana armia pod wodzą Rydza-Śmigłego! W wiosennej fazie dowodzenia mieliśmy kartę o wartości C4, a Maciej żadnej wiosny nie dolosował. No i hop - twierdza w Berlinie o sile dwa padła od razu, a w stolicy Niemiec rozgościli się polscy pancerniacy na użyczonych wspaniałomyślnie BT-7 :D Gdybyśmy wcześniej lepiej opracowali plan zajęcia Delhi, wygralibyśmy rozgrywkę!
Sciągnięte z całej Europy siły faszystowskie odbiły Berlin już latem. Dobrze, że przynajmniej udało się upstrzyć Berlin napisami wykonanymi czerwoną farbą, a w kancelarii Rzeszy jakiś sprzymierzony z Polakami krasnoarmiejec załatwił się nawet na fotel samego Adolfa! :D W tym momencie przerwaliśmy rozgrywkę, z perspektywą zwycięstwa niemieckiego w kilku kolejnych turach, poprzez zdobycie Londynu (Zachód nie mógł się wykaraskać z blokady i miał tylko 3-5 pkt produkcji, wobec niemieckich 14).

Odnośnie Aliantów zachodnich mam pewną obserwację: są potwornie słabi w regionie śródziemnomorskim, przez co w grze niewiele dzieje się na tym teatrze wojennym, a w rzeczywistości było przecież zupełnie odwrotnie. Do zablokowania transportów z Bliskiego Wschodu wystarczy pojedynczy włoski bloczek. Raz ustawiony, rzadko kiedy będzie atakowany przez Brytyjczyków, bo ci zwyczajnie nie maja go czym zaatakować. W grze siły brytyjskie, to forteca w Gibraltarze i bloczek o sile 2 w Kairze. Koniec. Brakuje mi Mediterranean Fleet (w rzeczywistości 3 pancerniki, dwa dywizjony krążowników, cztery flotylle niszczycieli i lotniskowiec, plus siły podwodne), której siła powodowałaby, że chcąc odciąć Brytyjczyków od zaopatrzenia, trzeba próbować także drogi lądowej, przez pustynię, a Włoska flota i lotnictwo bardziej muszą się postarać o wiązanie Royal Navy. Domyślam się, że siły w obrębie Morza Środziemnego zostały zredukowane, żeby utrudnić manewr przerzucenia ich do Francji lub na wyspy, celem obrony przed inwazją niemiecką, lub nawet (!) ataku na Niemcy we wczesnej fazie, ale nie wiem, czy nie wylano dziecka razem z kąpielą.

O ile pamiętam, kiedyś zagrałem aktywnie na Morzu Śródziemnym (ściągnąłem wszystko z Indii) i udało się nawet zdobyć wtedy Rzym (gdzieś w tym wątku jest pewnie jeszcze relacja z tej rozgrywki...), ale - no właśnie - sciągnięcie wszystkiego oznaczało, że nie mogłem wtedy zdobyć Baku.

A btw - widzieliście, czytaliście?



Pawła zapraszamy na kolejne rozgrywki w T&T lub inne gry z zasobu :)

UWAGA: za tydzień nie będzie mnie na spotkaniu (wyjazd służbowy), co nie znaczy, że nie możecie się ustawić na jakieś rozgrywki. Ja będę za dwa tygodnie.

_________________
Games Fanatic
Zapraszam na spotkania z grami wojennymi i historycznymi pod egidą MIIWŚ [Gdańsk]
SPRZEDAM: Dark Tales, Arkham Horror LCG PL


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 442 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 26, 27, 28, 29, 30  Następna strona

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group. Color scheme by ColorizeIt!
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL


Informacja o ciasteczkach
Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji świadczonych usług. Jeśli nie akceptujesz tego faktu prosimy o opuszczenie tej strony.