Strategie

Forum historyczno-wargamingowe
Teraz jest poniedziałek, 18 grudnia 2017, 01:30

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 43 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Gwiezdne wojny - Łotr 1 (uwaga spoilery)
PostNapisane: poniedziałek, 26 grudnia 2016, 22:18 
Général en Chef
Avatar użytkownika

Dołączył(a): wtorek, 18 listopada 2008, 20:14
Posty: 5693
Lokalizacja: Kraków
Byłem drugi raz i parę detali przyuważyłem.
Na plus zdanie w czasie narady, że powinni podzielić flotę.
Do tego za pierwszym razem umknęło mi stwierdzenie, że złoci i czerwoni bronią floty, podczas gdy niebiescy lecą na planetę. Czyli faktycznie można założyć, że żaden z nich nie wrócił.
Na sieci pojawiło się też stwierdzenie, że skoro Krennic odpowiadał za rozwój broni to "bardziej zaawansowane" (czyt. droższe) programy zostały po jego zejściu obcięte przez Tarkina. Czyli no more Death Troopers no more Tie Strikers. Od biedy mogę to przełknąć.
Co jest irytujące to konstatacja, że pierwotna wersja filmu miała być zdecydowanie bardziej mroczna i opinia, że Vader w swojej ostatniej scenie wcale nie miał chlastać jakichś rebelianckich no name`ów tylko właśnie ekipę Rogue 1. To zdecydowanie byłoby mocniejsze, ale rzecz jasna nie do przełknięcia przez wytwórnię.

Niemniej dzisiaj te kwestie to jednak drugi plan. Mając wybór wolałbym dostać totalny badziew byleby w zamian Carrie wyszła ze szpitala cała i zdrowa. :|


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Gwiezdne wojny - Łotr 1 (uwaga spoilery)
PostNapisane: środa, 28 grudnia 2016, 09:06 
Major en second

Dołączył(a): czwartek, 17 kwietnia 2008, 09:54
Posty: 1114
Lokalizacja: Szczecin/Poznań
Byłem przed świętami, podobało mi się - może też dlatego, że spodziewałem się czegoś dużo bardziej dziecinnego i przyjemnie się zaskoczyłem. Myślę, że na coś takiego czekali fani serii, kiedy szli na Mroczne Widmo. Możliwy zarzut: za mało Jedi.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Gwiezdne wojny - Łotr 1 (uwaga spoilery)
PostNapisane: środa, 28 grudnia 2016, 12:20 
Consul
Avatar użytkownika

Dołączył(a): czwartek, 22 grudnia 2005, 18:58
Posty: 5796
Lokalizacja: Płock
elahgabal napisał(a):
byleby w zamian Carrie wyszła ze szpitala cała i zdrowa.

Niestety, Ona już złączyła się z Mocą... :( [*]

Cytuj:
opinia, że Vader w swojej ostatniej scenie wcale nie miał chlastać jakichś rebelianckich no name`ów tylko właśnie ekipę Rogue 1. To zdecydowanie byłoby mocniejsze, ale rzecz jasna nie do przełknięcia przez wytwórnię.

Szkoda, że na to nie poszli :? z drugiej strony, gdyby tak miało być, to marnie widzę szanse na zdobycie tych planów - z Krennicem i szturmowcami jeszcze jakoś dali radę, ale walka z DV...? :shock: toż on by ich Mocą wygniótł w dwie sceny...

adabert napisał(a):
Myślę, że na coś takiego czekali fani serii, kiedy szli na Mroczne Widmo.

O, to, to, to! :geek:

_________________
Darth Stalin - Lord Generalissimus Związku Socjalistycznych Republik Sithów

Główny potencjalny przeciwnik WP ma tradycje decydowania się na uzyskiwanie korzyści operacyjnych niezależnie od potencjalnych strat
https://militariaszmula.wordpress.com/


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Gwiezdne wojny - Łotr 1 (uwaga spoilery)
PostNapisane: środa, 28 grudnia 2016, 14:25 
Général en Chef
Avatar użytkownika

Dołączył(a): wtorek, 18 listopada 2008, 20:14
Posty: 5693
Lokalizacja: Kraków
Darth Stalin napisał(a):
Szkoda, że na to nie poszli :? z drugiej strony, gdyby tak miało być, to marnie widzę szanse na zdobycie tych planów - z Krennicem i szturmowcami jeszcze jakoś dali radę, ale walka z DV...? :shock: toż on by ich Mocą wygniótł w dwie sceny...


Dlaczego? Przecież chodzi o tą jedną scenę z korytarzem. Chłopaki by postrzelali, Chińczyk by wierzgnął raz kijem i to dałoby te kilka sekund Felicity na przekazanie dysku przez niedomknięte drzwi. Byłaby to groza co się zowie, gdyby na samiutkim końcu cała ekipa padła w 30 sekund.

Darth Stalin napisał(a):
Niestety, Ona już złączyła się z Mocą... :( [*]


I świat teraz jakiś taki nie bardzo ten sam.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Gwiezdne wojny - Łotr 1 (uwaga spoilery)
PostNapisane: środa, 28 grudnia 2016, 21:29 
Général de Division Commandant de place
Avatar użytkownika

Dołączył(a): środa, 30 maja 2012, 17:27
Posty: 4077
Lokalizacja: Kraków/Zakliczyn
Cytuj:
I świat teraz jakiś taki nie bardzo ten sam.


A czemuż to?

https://www.youtube.com/watch?v=vFQWLfJggB8

Ona teraz w mocy W.Disneya i podzieli jego los żyjąc po kres czasu. :P

_________________
http://vaevictis15mm.blogspot.com


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Gwiezdne wojny - Łotr 1 (uwaga spoilery)
PostNapisane: środa, 28 grudnia 2016, 23:00 
Général en Chef
Avatar użytkownika

Dołączył(a): wtorek, 18 listopada 2008, 20:14
Posty: 5693
Lokalizacja: Kraków
Pewnie temuż, że kolejne odsłony cyklu to w tym momencie nic nieznaczący detal.

Dumając dzisiaj o Carrie zatrzymałem się na jednej z Jej chyba najbardziej ikonicznych linijek tekstu i tak mi przyszło do głowy czy aby "Rogue 1" nie sprawił, że większa część fabuły "A New Hope" tak naprawdę straciła sens.
Tutaj wyjątek z odczytania hologramu celem przypomnienia sobie tego co mówi Księżniczka:

https://www.youtube.com/watch?v=0RDIJfoBhFU

Mój obecny tok myślenia jest następujący: na chwilę wyobrażamy sobie, że nie ma "R1". Fakty wg "A New Hope" są takie:
- Księżniczka ma plany wykradzione przez szpiegów rebelii
- musi je dostarczyć na Alderaan, ponieważ Jej ojciec wie jak je wydobyć z R2D2
- nie może dotrzeć na planetę z powodu pościgu i dlatego zrzuca plany nad Tatooine licząc na to, że roboty dostarczą je do Kenobi`ego
Ergo: Obi Wan musi lecieć na Alderaan, gdzie próbowała dostać się Leia a gdzie sama dotrzeć już nie może.
Kropka.

A teraz włączamy w to "R1". I co mamy?
- senator Organa zna lokalizację bazy na Yavin (skoro w niej był to nie ma innego wyjścia)
- Mon Mothma prosi o kontakt z Obi Wan`em, ponieważ jego pomoc będzie niezbędna (tylko do czego skoro jeszcze nikt nie depcze Lei po piętach?)
- Leia ucieka wprost z pola bitwy pomiędzy flotą rebelii a Imperium (czyli możemy zakładać, że zna lokalizację bazy na Yavin, zwłaszcza że w "A New Hope" i tak tam lecą po ucieczce z DS)
Zatem: scena rozmowy między senatorem a Mon Mothma nie ma sensu, gdyż w chwili tej rozmowy (trzymając się "A New Hope") Obi Wan do niczego nie jest potrzebny. Nie ma potrzeby lecieć na Tatooine. Plany mają trafić na Alderaan (ponieważ wydobyć umie je senator - tylko dlaczego one nie mogą zostać przetransportowane na Yavin? Rebelia nie potrafi ich odczytać?). Ta rozmowa tak naprawdę wyklucza motywację Lei z "A New Hope", ponieważ ona w Ep. IV zwraca się o pomoc do "starego pustelnika" ewidentnie w przypływie desperacji na zasadzie planu B. Co więcej - sama wyprawa na Alderaan wydaje się być teraz bez sensu. Dlaczego Leia nie może po prostu polecieć na Yavin skoro wie, że tam są Rebelianci?
Tymczasem wg "Łotra" wygląda to tak:
- sen. Organa wraca do siebie celem przygotowania ludności neutralnego i nieuzbrojonego Alderaan do wojny (i nie może zaczekać na ew. dostarczenie planów?)
- sekwencja działań kształtuje się następująco: rebeliancka flota odbiera transmisję ze Scariff, następnie przekazuje plany Lei (po jaką cholerę?), Leia ma przekazać plany Obi Wan`owi (skoro Mon Mothma chce, żeby stary Organa dotarł do niego jako do źródła niezbędnej pomocy; tylko znowu: po jaką cholerę?), a ten ma je przekazać senatorowi na Alderaan (który przekaże je na Yavin???)
Czy to się trzyma kupy?

Przecież uwzględniając fabułę "R1" przekaz Lei do Obi Wan`a (żeby miał ręce i nogi) powinien być następujący:
Generale Kenobi. Vader depcze mi po piętach i dlatego nie mogę przekazać ojcu cholernie ważnych danych.
(teraz Księżniczka musi grać va banque i zdradzić staremu Jedi "adres" bazy skoro za kilka minut będzie trollować Vader`a, że leci z misją dyplomatyczną na Alderaan - czyli ta lokalizacja za chwilę będzie bezużyteczna) Ponieważ miejscówka na Alderaan jest już spalona proszę polecieć do bazy na Yavin i oddać tam plany. Chłopaki będą wiedzieli co robić. Muszę kończyć. Pa.
W tej sytuacji Obi Wan wynajmuje Solo, zabierają się na Yavin, rebelia odczytuje plany. A ponieważ wiemy już, że Rebelianci to nie anioły, Han i Chewbacca zostają zlikwidowani jako niewygodni świadkowie (Obi Wan nie musi nic wiedzieć, żeby nie raziło to jego zmysłu estetycznego Jedi). Leia z kolei zostanie zlikwidowana przez Tarkina.

Wobec powyższego na chwilę obecną uważam, że dwie sceny: rozmowa Mon Mothma z senatorem (jak i sama jego obecność na Yavin) dot. Obi Wan`a oraz ucieczka Tantive IV z pola bitwy knocą tak naprawdę fabułę "A New Hope" ponieważ zamiast zwyczajnie zabrać plany i zawinąć się na Yavin zaczyna się odyseja pt. "Ze Scariff na Tatooine, z Tatooine na Alderaan, z Alderaan na Yavin"(?).
Chyba, że umyka mi coś co nie zostało powiedziane wprost, a o czym bez konieczności werbalizacji doskonale wiedzą bardziej oblatani w kwestiach EU (np. doczytałem, że można śledzić same ślady podróży nadprzestrzennych - tyle, że to z kolei jest deczko bez sensu zważywszy, że Tarkin kazał umieścić nadajnik na pokładzie Sokoła; czyli chyba jednak bez nadajnika nie lza tego śledzić).

Jakieś opinie/propozycje? Bo nie mam teraz szczerze pisząc pewności czy nie gmatwam spraw prostszych niż mi się wydaje, ale odnoszę wrażenie, że pewne rzeczy w "R1" działają na zasadzie samosprawdzającej się przepowiedni. Tzn. w "NH" mamy Kenobi`ego to w "R1" musi zostać wspomniany Kenobi. Bez różnicy czy z sensem czy bez sensu.

P.S. Zastanawialiście się dlaczego córka "prostego senatora" jest Księżniczką? Kolejna rzecz, którą skopały prequele.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Gwiezdne wojny - Łotr 1 (uwaga spoilery)
PostNapisane: czwartek, 29 grudnia 2016, 00:37 
Consul
Avatar użytkownika

Dołączył(a): czwartek, 22 grudnia 2005, 18:58
Posty: 5796
Lokalizacja: Płock
elahgabal napisał(a):
Darth Stalin napisał(a):
Szkoda, że na to nie poszli :? z drugiej strony, gdyby tak miało być, to marnie widzę szanse na zdobycie tych planów - z Krennicem i szturmowcami jeszcze jakoś dali radę, ale walka z DV...? :shock: toż on by ich Mocą wygniótł w dwie sceny...


Dlaczego? Przecież chodzi o tą jedną scenę z korytarzem. Chłopaki by postrzelali, Chińczyk by wierzgnął raz kijem i to dałoby te kilka sekund Felicity na przekazanie dysku przez niedomknięte drzwi. Byłaby to groza co się zowie, gdyby na samiutkim końcu cała ekipa padła w 30 sekund.

A, chyba że tak - tylko trzeba by jeszcze jakoś ich wszystkich umieścić na okręcie dowodzenia w jednym miejscu, z jednym dyskiem etc. (znaczy sygnał nie byłby transmitowany tylko oni musieliby z tym dyskiem lecieć z planety na okręt dowodzenia... który zostałby przechwycony przez Vadera... :twisted: )

_________________
Darth Stalin - Lord Generalissimus Związku Socjalistycznych Republik Sithów

Główny potencjalny przeciwnik WP ma tradycje decydowania się na uzyskiwanie korzyści operacyjnych niezależnie od potencjalnych strat
https://militariaszmula.wordpress.com/


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Gwiezdne wojny - Łotr 1 (uwaga spoilery)
PostNapisane: czwartek, 29 grudnia 2016, 22:39 
Capitaine
Avatar użytkownika

Dołączył(a): wtorek, 31 lipca 2007, 12:32
Posty: 837
Lokalizacja: Warszawa
Co do logiki scenariusza to już w 3 najstarszych częściach było z tym słabo, ale to łykałem bo Lucasowi doradzał ten pan. Części I-III były już słabe, a to co się dzieje w FA i teraz w R1 to kupy się nie trzyma z niczym. Tak więc można sobie darować te rozważania bo do niczego nie prowadzą.

Leia dostaje plany w R1 bo chyba było tak, że flota rebelii dała nogę, został na orbicie flagowiec, który uszkodzony nie mógł odlecieć. Miał w ładowni Tantive IV, którym postanowiono uciec z pola bitwy z planami.
To chyba o to chodziło?

A Leia jest Księżniczką jako córka (przybrana, ale to niej jest fakt publicznie znany) królowej Alderaana Brehy Organa. A Bail jest senatorem bo siedzi w Senacie Republiki. Coś jak z Amidala, która też była królową u siebie, a jako reprezentantka planety w Senacie była senatorem (mniej więcej bo chyba jak była senatorem to już nie była królową, mniejsza z tym, po prostu lokalnie mieli inne systemy władzy).


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Gwiezdne wojny - Łotr 1 (uwaga spoilery)
PostNapisane: czwartek, 29 grudnia 2016, 23:36 
Adjudant-Major

Dołączył(a): niedziela, 22 października 2006, 20:16
Posty: 297
Swoją drogą to Tarkina nieco poniosło z użycie Gwiazdy Śmierci na Scarif, wiem że Imperium zbytnio nie dbało o straty ale bez przesady.

Prawdopodobnie część luk w fabule wyjaśni jak zwykle wersja rozszerzona.

_________________
Od szaleństwa do szaleństwa - takie jest życie!


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Gwiezdne wojny - Łotr 1 (uwaga spoilery)
PostNapisane: piątek, 30 grudnia 2016, 02:06 
Général en Chef
Avatar użytkownika

Dołączył(a): wtorek, 18 listopada 2008, 20:14
Posty: 5693
Lokalizacja: Kraków
Darth Stalin napisał(a):
trzeba by jeszcze jakoś ich wszystkich umieścić na okręcie dowodzenia w jednym miejscu, z jednym dyskiem etc. (znaczy sygnał nie byłby transmitowany tylko oni musieliby z tym dyskiem lecieć z planety na okręt dowodzenia... który zostałby przechwycony przez Vadera... :twisted: )


Przecież to żaden problem, bo to była jedna załoga. Czyli wydostają się z planety, lecą na statek dowodzenia, a później cała reszta już dokładnie tak samo jak z no name`ami czyli próba ucieczki na Tantive IV i rzeźnia w korytarzu.

nahar napisał(a):
Leia dostaje plany w R1 bo chyba było tak, że flota rebelii dała nogę, został na orbicie flagowiec, który uszkodzony nie mógł odlecieć. Miał w ładowni Tantive IV, którym postanowiono uciec z pola bitwy z planami.
To chyba o to chodziło?


O to chodziło. Tylko, że to było bez sensu. Bo przecież Tantive mógł (i chyba powinien?) wiać razem z resztą floty i plany trafiłyby prościutko na Yavin. Ale przede wszystkim: komu i do czego potrzebna jest na polu bitwy Księżniczka???
Przepłaceni scenarzyści koniecznie chcieli być cool i koniecznie chcieli zakończyć z przytupem, ale zrobili to zwyczajnie głupio. Pisząc końcówkę filmu na kolanie pozwoliłbym przeżyć i wydostać się ze Scarif "imperial cargo pilot", rozkazem dowódcy wiejącej floty wysłałbym go z dyskiem na Coruscant (skoro Leia była członkiem senatu) i stamtąd po odebraniu danych leciałaby "w misji dyplomatycznej" na Alderaan. I byłaby Leia CGI, byłby Tantive IV (tylko trzeba byłoby wyciąć scenkę C3PO i R2D2 na Yavin - byłaby niepotrzebna, bo to przecież droidy Antilles`a, czyli pokazanoby je na statku) i wtedy wszystko gra i buczy: Księżniczka nie zna lokalizacji bazy Rebelii, czyli musi lecieć na Alderaan do ojca, który wie gdzie to jest i umie nawet odczytać dane. A Vader wie w którym kierunku ją gonić, bo przecież imperialne statki mają swoje imperialne GPS i głupek by się domyślił, że skoro jeden z nich nagle poleciał bez rozkazu na Coruscant to coś jest nie tak.
Zatem Antilles odbiera od "imperial cargo pilot" dysk, pakuje mu wiązkę laserową między żebra (bo rebelianci to nie aniołki, a kapitan nie jest głupi i wie, że imperialne statki mają imperialny GPS i świadka trzeba zlikwidować, choć i tak jest za późno), zanosi dysk Lei, ta na jego pytanie odpowiada "Hope" i lecą napisy końcowe.
Moim zdaniem to ma większy sens niż to co dostaliśmy. Jeszcze wyciąć tekst Mon Mothma nt. Obi Wan`a i film robi się w miarę sensowny.

nahar napisał(a):
A Leia jest Księżniczką jako córka (przybrana, ale to niej jest fakt publicznie znany) królowej Alderaana Brehy Organa. A Bail jest senatorem bo siedzi w Senacie Republiki. Coś jak z Amidala, która też była królową u siebie, a jako reprezentantka planety w Senacie była senatorem (mniej więcej bo chyba jak była senatorem to już nie była królową, mniejsza z tym, po prostu lokalnie mieli inne systemy władzy).


Aaa... Widzisz. Nie wiedziałem, że jego żona to królowa. W takiej sytuacji to ma większy sens. Dzięki za naświetlenie sytuacji.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Gwiezdne wojny - Łotr 1 (uwaga spoilery)
PostNapisane: poniedziałek, 2 stycznia 2017, 10:10 
Adjudant
Avatar użytkownika

Dołączył(a): środa, 26 maja 2010, 11:44
Posty: 274
Lokalizacja: Szczecin
Film rewelacja. Tylu bohaterów, a mimo to każdy ma swoje pięć minut. Los drugoplanowych postaci nie jest obojętny widzowi.
To się rzadko zdarza w tak widowiskowych produkcjach, gdzie ilość i szybkość przeskakiwania obrazu ma zastąpić jakość.
Ciekawe jak mroczna strona filmu przekłada się na oglądalność. Kiedyś na poszczególne części gwiezdnych... chodziło się po 3-5 razy do kina (ale powtarzali przez lata jeśli mnie pamięć nie myli? albo tak to sobie jako dziecko zapamiętałem).

_________________
"Znalazłem armię Waszej Wysokości podzieloną trojako. Część naziemna składa się z rabusiów i maruderów; druga znajduje się pod ziemią, a trzecia w szpitalach. Czy powinienem wycofać się z pierwszą, czy czekać, aż dołączę do którejś z pozostałych" Clermont w liście do Ludwika XV


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Gwiezdne wojny - Łotr 1 (uwaga spoilery)
PostNapisane: poniedziałek, 2 stycznia 2017, 11:31 
Adjoint
Avatar użytkownika

Dołączył(a): poniedziałek, 4 maja 2015, 12:31
Posty: 752
Lokalizacja: Łódź
Jako dziecko pamiętam wywiad z polskiej TV po ukazaniu się pierwszych "Gwiezdnych Wojen" - jeszcze nie jako cz. IV "Nowa nadzieja". Pytano młodzież w USA wychodzącą z kina. I uzyskiwano informację: "byłem 12 razy na tym filmie", "ja tylko 7 razy..". Osobiście miałem szczęście raz oglądać w kinie. Mama przespała seans, ale mnie się podobał. Wtedy wszystko w kinie mi się podobało, ale miałem przeczucie, że to jest coś naprawdę niespotykanego. I z takim przeświadczeniem szedłem już na następną część.

_________________
"Niech zapłaczą piękne panny z Petersburga!"


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Gwiezdne wojny - Łotr 1 (uwaga spoilery)
PostNapisane: niedziela, 2 lipca 2017, 11:05 
Sous-lieutenant
Avatar użytkownika

Dołączył(a): niedziela, 27 lipca 2014, 14:52
Posty: 456
Lokalizacja: Szczecin
Miałem w końcu okazje obejrzeć film na BD i powiem tak, po tych wszystkich zachwytach spodziewałem się czegoś lepszego. Strasznie drętwa główna bohaterka (albo reżyser nie potrafił jej lepiej poprowadzić). W zasadzie, to nie ma tam żadnej z głównych postać, której można by kibicować, przez co guzik mnie obchodzą ich losy. Jakieś tam napięcie jest w finałowej sekwencji, ale mogłoby być znacznie lepiej. Pierwsza połowa filmu bardzo średnia. Edwards powiela te same błędy co w Godzilli. Widać, że radzi sobie z prowadzeniem aktorów na przeciętnym poziomie. Mimo wszystko film moim zdaniem lepszy niż epizod VII - tam czasami miałem poczucie zażenowania tym co się dzieje na ekranie, tutaj przynajmniej tego nie doświadczyłem.


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 43 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group. Color scheme by ColorizeIt!
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL


Informacja o ciasteczkach
Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji świadczonych usług. Jeśli nie akceptujesz tego faktu prosimy o opuszczenie tej strony.