Strategie

Forum historyczno-wargamingowe
Teraz jest wtorek, 21 listopada 2017, 14:12

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 44 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: O rozgrywce w II scenariusz (Ostrołęka 26 maja 1831)
PostNapisane: poniedziałek, 7 marca 2016, 12:27 
Colonel Général
Avatar użytkownika

Dołączył(a): czwartek, 22 grudnia 2005, 15:40
Posty: 32658
Lokalizacja: Warszawa
Kristo.kk napisał(a):
Mam pytanie do Raleena.
Jeżeli do walki została aktywowana inna dywizja to, kiedy wcześniejsza może zostać ponownie wyznaczona do walki?
Czy po spełnieniu warunków wycofania? Czyli 6 pól od przeciwnika bądź 2 od strefy rozstawienia. Czy w następnym etapie? Taka zmyłka, niby się wycofuje jednak wraca i atakuje.

Może być wyznaczona ponownie dopiero po spełnieniu warunków wycofania.

_________________
Panie, weźcie kości w rękę i wyobraźcie sobie, że gracie z królem Kastylii, i rzucając je na stół zdajecie wszystko na los bitwy. Jeśli dopisze wam szczęście, zrobicie najlepszy rzut, jaki kiedykolwiek uczynił król na ziemi; a jeśli rzut wam się nie powiedzie, inaczej nie odejdziecie z gry, jak z honorem.

Gil de Osem do króla Portugalii Jana I Dobrego przed bitwą pod Aljubarrotą (14.VIII.1385)


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: O rozgrywce w II scenariusz (Ostrołęka 26 maja 1831)
PostNapisane: czwartek, 10 marca 2016, 12:45 
Sous-lieutenant
Avatar użytkownika

Dołączył(a): niedziela, 6 listopada 2011, 11:30
Posty: 469
Lokalizacja: Katowice
Przepraszam za spóźnioną odpowiedź, ale bardzo rzadko mam teraz dostęp do sieci. Jeśli chodzi o atakującego, to ciągle nie nastąpiła zmiana. To, że kawaleria jest 7 heksów od moich, nic nie zmienia, bo chodzi o to, by wycofać jednostki, które właśnie atakują, a nie te, która będą atakowały. Aby więc aktywować do walki inne oddziały Neurocide musiałby cofnąć 1 DP. Jakoś tak wyszło, że w tej szarpaninie, która trwa od 12 etapów, jeszcze się do tego nie zebrał.

_________________
ja to ktoś inny


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: O rozgrywce w II scenariusz (Ostrołęka 26 maja 1831)
PostNapisane: czwartek, 10 marca 2016, 14:28 
Lieutenant
Avatar użytkownika

Dołączył(a): poniedziałek, 14 lipca 2008, 18:50
Posty: 501
Lokalizacja: Warszawa
Kawaleria w odległości 7 pól zaciekawiła mnie troszeczkę. Myślałem, że zaszła jakaś zmiana, o której chwilowo nie wspominasz i przedstawisz sytuację w kolejnej odsłonie.
Życzę walki do końca.

Mi szło słabo i z ciekawością śledzę Waszą rozgrywkę. Ustanowiliście rekord w długości gry. Na forum nie ma relacji, która trwałaby dłużej.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: O rozgrywce w II scenariusz (Ostrołęka 26 maja 1831)
PostNapisane: piątek, 11 marca 2016, 09:10 
Sous-lieutenant
Avatar użytkownika

Dołączył(a): niedziela, 6 listopada 2011, 11:30
Posty: 469
Lokalizacja: Katowice
Tam w oddali to jest korpus rezerwowy, którego Neuro nie użył jeszcze w ogóle do walki. II korpus kawalerii jest przemieszany z walczącymi oddziałami z 1 DP (kawaleria zawsze może kontrszarżować, nawet jeśli nie jest aktywowana, a to jest bardzo pomocne).

Wygląda na to, że w przyszłym tygodniu uda nam się zagrać dalej :)

_________________
ja to ktoś inny


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: O rozgrywce w II scenariusz (Ostrołęka 26 maja 1831)
PostNapisane: sobota, 12 marca 2016, 14:56 
Colonel Général
Avatar użytkownika

Dołączył(a): czwartek, 22 grudnia 2005, 15:40
Posty: 32658
Lokalizacja: Warszawa
Ciekaw jestem co też będzie dalej. Trochę straciliśmy z oczu sytuację tak, że jakaś fotka się przyda.
Jutro Kristo będzie chciał się sprawdzić w tym scenariuszu i jest bardzo niecierpliwy co wróży u niego bardzo bojowy nastrój ;)
Na dniach pewnie będziemy mogli porównać wyniki, bo boje na STRATEGOSIE to była póki co przygrywka.

_________________
Panie, weźcie kości w rękę i wyobraźcie sobie, że gracie z królem Kastylii, i rzucając je na stół zdajecie wszystko na los bitwy. Jeśli dopisze wam szczęście, zrobicie najlepszy rzut, jaki kiedykolwiek uczynił król na ziemi; a jeśli rzut wam się nie powiedzie, inaczej nie odejdziecie z gry, jak z honorem.

Gil de Osem do króla Portugalii Jana I Dobrego przed bitwą pod Aljubarrotą (14.VIII.1385)


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: O rozgrywce w II scenariusz (Ostrołęka 26 maja 1831)
PostNapisane: sobota, 12 marca 2016, 15:06 
Sous-lieutenant
Avatar użytkownika

Dołączył(a): niedziela, 6 listopada 2011, 11:30
Posty: 469
Lokalizacja: Katowice
Jasne, zdjęcia będą jak tylko coś pogramy - jak na razie sytuacja jest taka jak na ostatnim zdjęciu. Nie mieliśmy czasu się zobaczyć i pograć. A że doszło przez te dwa tygodnie kilka przeczytanych lektur, o których zawsze rozmawiamy (i innych takich), to pewnie mniej będzie czasu na grę i znowu ruszymy tylko parę etapów. Ale to że gra się nam tak przeciąga nie oznacza, że jest tak długa: to tylko iluzja, bo idzie szybko. Wystarczy spojrzeć na ilość zaangażowanych żetonów - to jest naprawdę jeden z największych heksowych blitzów, jakie znam. To my gramy tempem emerytów (podobnie jak w Red Winter, które w odpowiednim wątku relacjonowałem). Oceniam, że cała "Bitwa na zachodnim brzegu" zajmuje normalnie właśnie tyle, co kampania w RW - trzeba się liczyć z 10-12 godzinami, ale wynik bardzo często będzie wcześniej widoczny. Ale o tym może będę miał jeszcze okazję napisać, gdy skończymy.

_________________
ja to ktoś inny


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: O rozgrywce w II scenariusz (Ostrołęka 26 maja 1831)
PostNapisane: sobota, 12 marca 2016, 23:00 
Lieutenant
Avatar użytkownika

Dołączył(a): poniedziałek, 14 lipca 2008, 18:50
Posty: 501
Lokalizacja: Warszawa
Cadrach bardzo przepraszam za ostatnią wypowiedź. Wyraziłem się dwuznacznie. Miałem na myśli ilość etapów. Granie na raty jest sposobem na brak czasu, z którym wszyscy się zmagamy. Sam bym tak grał gdybym miał warunki. Czytaj żona w domu.
Granie w ten scenariusz jest na tyle trudne dla Rosjan, że można zabawić się w ranking.
Mój rekord to 11 etapów.
Wasza gra jest znacznie dłuższa. 18 etapów i zapowiada się na więcej.
Drugi scenariusz ma mało relacji i są kilkuetapowe. Wasza rozgrywka zaszła najdalej. Mam nadzieję, że przetrwasz atak dwóch dywizji i dojedziesz do końca.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: O rozgrywce w II scenariusz (Ostrołęka 26 maja 1831)
PostNapisane: sobota, 12 marca 2016, 23:08 
Colonel Général
Avatar użytkownika

Dołączył(a): czwartek, 22 grudnia 2005, 15:40
Posty: 32658
Lokalizacja: Warszawa
Jak się bardzo, bardzo chce wygrać to rozgrywka robi się długa... ;)
I jak ktoś zaczyna to też zawsze dłużej schodzi. Do tego w tym scenariuszu są dodatkowe zasady co też robi swoje, ale jak ktoś się z nimi zapozna to powinno iść szybko.

Jak pisałem, mam dwie relacje ze zdjęciami z rozgrywek w ten scenariusz, przynajmniej jedna dograna do ostatniego etapu. Tylko muszę się zebrać i opracować, z podpisami.

_________________
Panie, weźcie kości w rękę i wyobraźcie sobie, że gracie z królem Kastylii, i rzucając je na stół zdajecie wszystko na los bitwy. Jeśli dopisze wam szczęście, zrobicie najlepszy rzut, jaki kiedykolwiek uczynił król na ziemi; a jeśli rzut wam się nie powiedzie, inaczej nie odejdziecie z gry, jak z honorem.

Gil de Osem do króla Portugalii Jana I Dobrego przed bitwą pod Aljubarrotą (14.VIII.1385)


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: O rozgrywce w II scenariusz (Ostrołęka 26 maja 1831)
PostNapisane: czwartek, 17 marca 2016, 21:37 
Sous-lieutenant
Avatar użytkownika

Dołączył(a): niedziela, 6 listopada 2011, 11:30
Posty: 469
Lokalizacja: Katowice
Wczoraj pobiliśmy rekord sprzed paru tygodni (1 etap w ciągu spotkania) i rozegraliśmy tylko początek fazy ruchu kawalerii (same reorganizacje Polaków...). Jakoś tak nam zeszło na rozmowach o życiu i śmierci. No nic, chyba za kilka dni i tak damy radę się znowu spotkać, więc niebawem partaniny ciąg dalszy. Zapał jest. Kanonierzy gotowi. Karabinierzy umierają, ale się nie poddają. A Skrzynecki odgraża mi się (wysyłając elektronicznych posłańców SMS), że poznaje się go nie jak zaczyna, ale jak kończy...

_________________
ja to ktoś inny


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: O rozgrywce w II scenariusz (Ostrołęka 26 maja 1831)
PostNapisane: czwartek, 17 marca 2016, 22:33 
Colonel Général
Avatar użytkownika

Dołączył(a): czwartek, 22 grudnia 2005, 15:40
Posty: 32658
Lokalizacja: Warszawa
Uważaj, bo pod koniec bitwy różne rzeczy się mogą dziać... Z Polakami nigdy nic nie wiadomo ;)

_________________
Panie, weźcie kości w rękę i wyobraźcie sobie, że gracie z królem Kastylii, i rzucając je na stół zdajecie wszystko na los bitwy. Jeśli dopisze wam szczęście, zrobicie najlepszy rzut, jaki kiedykolwiek uczynił król na ziemi; a jeśli rzut wam się nie powiedzie, inaczej nie odejdziecie z gry, jak z honorem.

Gil de Osem do króla Portugalii Jana I Dobrego przed bitwą pod Aljubarrotą (14.VIII.1385)


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: O rozgrywce w II scenariusz (Ostrołęka 26 maja 1831)
PostNapisane: piątek, 1 kwietnia 2016, 13:33 
Sous-lieutenant
Avatar użytkownika

Dołączył(a): niedziela, 6 listopada 2011, 11:30
Posty: 469
Lokalizacja: Katowice
Odcinek pod tytułem "Nabukow interfectus est".

W grudniu 1852 roku Lew Tołstoj kończy swój drugi utwór literacki, krótkie opowiadanie Wypad. Jest ono oparte na przeżyciach młodego hrabiego, który za namową brata w 1851 roku wstąpił do carskiej armii i brał udział najpierw w walkach o Czeczenię, a potem w wojnie z Turcją (uczestniczył w obronie Sewastopola). W Wypadzie zawarł wrażenia z wojaczki i wystawił swą pierwszą laurkę carskiej armii jeszcze zanim pojechał na Krym. Do historii walki z góralami kaukaskimi Tołstoj wrócił pod koniec życia w Hadżim-Muracie, z kolei chyba jednym z jego ostatnich utworów (wydanym pośmiertnie, w 1912), zatem cokolwiek by nie powiedzieć o poglądach zawartych w twórczości pisarza, temat wojny otwiera ją i zamyka. Oto jeden z charakterystycznych fragmentów Wypadu (tłumaczenie Tadeusza Łopalewskiego):

Wszyscy patrzą z przejęciem. Nieprzyjaciel (...) otwiera ogień karabinowy. Kule latają gęściej.
-Quel charmant coup d`oeil! (Ależ piękny widok!) - mówi generał, z angielska unosząc się na swym karym, cienkonogim koniku.
- Charmant! - odpowiada grasejując [wymawiając gardłowo i dłużej niż trzeba "r"] major i uderzywszy konia szpicrutą, podjeżdża do generała - C`est un urrai plaisirr, que la guerre dans un aussi beau pays! (Czarujące! Wojna w takim pięknym kraju to prawdziwa rozkosz!) - powiada.
- Et surtout en bonne compagnie (A zwłaszcza w dobrym towarzystwie) - dodaje generał z miłym uśmiechem.
Major kłania się.
W tej chwili przelatuje z szybkim i nieprzyjemnym sykiem pocisk nieprzyjacielski i w coś uderza, z tyłu słychać jęk rannego. Ten jęk wstrząsa mną tak dziwnie, że obraz wojenny w okamgnieniu traci dla mnie swój powab; ale chyba nikt oprócz mnie tego nie zauważył. Major śmieje się z zapałem, inny oficer z całym spokojem powtarza słowa zaczętej rozmowy, generał spogląda w przeciwną stronę i z najspokojniejszym uśmiechem mówi coś po francusku.
- Czy pan generał każe odpowiedzieć na ich wystrzały? - pyta podjeżdżając galopem dowódca artylerii.
- Tak, postraszcie ich - mówi niedbale generał zapalając cygaro.


Cytuję, ponieważ zastanawiam się, jak wyglądała śmierć generała Nabukowa w etapie 20 naszej partii :) Przedwczoraj rozegraliśmy trzy etapy, do połowy 21, w czasie których działo się niewiele - 1 Dywizja Rybińskiego jest w takim stanie, że już od dwóch godzin (czasu gry) daje radę tylko pozorować ataki i od czasu do czasu urządzać jakiś poważniejszy, ale lokalny wypad. Natomiast właśnie ruszyła 5 Dywizja Piechoty (aktywowana w 20 etapie, wcześniej buntownicy nie mogą jej użyć) i spodziewam się, że wkrótce nastąpi zmiana atakującej dywizji właśnie na nią. Ponadto, od 23 etapu buntownicy będą mogli koordynować ataki, czyli aktywować do walki dwie duże jednostki na raz. Szykuje się więc ciężka końcówka, a przewagę punktową mam minimalną, o jakieś 10-12 PZ.

Obrazek
Widok ogólny na pole walki - połowa 21 etapu.

Póki co w bitwie mamy rodzaj pauzy - niby nic się nie dzieje, tylko jakieś marsze, odwroty, reorganizacje rozbitych oddziałów, liczenie strat i łapanie się przy tym za głowę. A jednak, a może zwłaszcza z tego powodu, artyleria dochodzi w takich momentach do głosu i na nią spada ciężar walki (oraz przypomnienie, że jeszcze się ona toczy). Carska - nie trzeba o tym wspominać - nigdy nie próżnuje, ale i działa buntowników okazały się niebezpieczne. No i właśnie podczas ostrzału dokonanego na batalion karabinierów trafiony kulą armatnią zginął generał Nabukow, człowiek dzielny, wielka postać mimo niewielkiego żetonika. Jak bardzo pozytywnie wpłynął on na naszą - carską - sprawę, mówić nie trzeba, wystarczy, że ktoś zerknie na wcześniejsze wpisy. Żal więc bohatera. I przy okazji jego śmierci właśnie zacząłem się zastanawiać, czy może zachowywał się on jak generał z Wypadu i mówił coś po francusku (o ile francuski wracał już do mody, bo nie wiem, czy to nie za wcześnie), czy też bardziej adekwatne byłoby zacytowanie Wojny i pokoju i przypomnienie o śmiertelnej ranie księcia Bołkońskiego od armatniej kuli w bitwie pod Borodino. Pomyślałem jednak, że buntownikom nie należy oddawać zbyt wiele honorów i cytaty z Wypadu będą na miejscu. Ot, kula armatnia padła, ktoś jęknął, generał Nabukow, wielki człowiek, ale mamy samych takich, nasi nawet nie spostrzegli. Dla cara wszystko. Jeszcze do końca tego etapu mam -1 morale wszystkimi oddziałami 3 Dywizji Grenadierów, ale nic to, nie wydaje mi się, by wróg dał radę gdzieś zaatakować.

Obrazek

Niby nic się nie działo, ale po raz kolejny odbyła się też poważniejsza bitwa o wzgórze, na którym rozlokowane są działa kompanii lekkopieszej. Grenadierzy Jekaterynsławscy Berga (który poległ na początku bitwy) ruszyli naprzód, widząc, że buntownicy nie mają już czym nawet asekurować swoich dział i tylko pozorowali tam jakąś obecność tyralierami. Była to piękna chwila, bo walka artyleryjska to w zasadzie wszystko, co nieprzyjacielowi w takich momentach pozostaje i wytrącenie im z ręki tej broni stanowi najpoważniejszy cios. A grenadierzy, mimo że sami już mocno przerzedzeni, z łatwością rozbili tyralierów i zajęli wzgórze z działami. W tym momencie Neuro nie miał wyjścia - mógł albo odpuścić, albo ostatkiem sił wysłać do ryzykownego ataku generała Rybińskiego dowodzącego niedobitkami 2 batalionu 1 pułku strzelców pieszych. Na skutek wcześniejszych bojów oddział ten stracił już wielu ludzi i 2 punkty morale - moi grenadierzy też mieli stracony punkt, więc walczyli jak równi z równymi (wyjściowo Polacy mają 4 a Rosjanie 3). Walka była niezmiernie poważna, bo o działa, a zarazem odbywana przez jakieś szczątki, zdezorganizowane oddziały, które mogą wystawić po 3-4 punkty siły - to najlepiej pokazuje, w jakim stanie znajdują się obie strony po wielogodzinnej bitwie. No i niestety, buntownicy odepchnęli grenadierów i to w straszliwy sposób, dziesiątkując ich i zmuszając do ucieczki. Ci już nie oglądali się za siebie, po prostu kierowali się do mostu i przez most, do Ostrołęki...

Na koniec żarcik: oto jak wyglądają siły buntowników. Kto wie, o co tu chodzi, poza samym Janem "Neurocidem" Skrzyneckim? ;)
Obrazek

Bitwa wkracza w decydującą fazę. Udało mi się wprowadzić kilka świeżych batalionów, ale jest to niewiele, a na wyczerpane wojska ruszy właśnie 5 Dywizja Kamieńskiego - groza. W przyszłym tygodniu gramy dalej i jednocześnie przepraszamy za dłuższą przerwę zarówno carskich patriotów, jak i zwolenników rebelii - gra toczy się nadal i już wkrótce rozstrzygnięcie.

_________________
ja to ktoś inny


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: O rozgrywce w II scenariusz (Ostrołęka 26 maja 1831)
PostNapisane: poniedziałek, 4 kwietnia 2016, 10:11 
Tambour
Avatar użytkownika

Dołączył(a): środa, 17 maja 2006, 09:12
Posty: 7
Lokalizacja: Tychy
He, he, he, he - jak to co, próbuję wymienić chłopakow. :)

_________________
Był po prostu dowódczym antytalentem. Brakowało mu elementarnego wojskowego wykształcenia, inteligencji, orientacji, samokrytycyzmu, odwagi podejmowania decyzji, zaufania do współpracowników.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: O rozgrywce w II scenariusz (Ostrołęka 26 maja 1831)
PostNapisane: piątek, 8 kwietnia 2016, 22:28 
Colonel Général
Avatar użytkownika

Dołączył(a): czwartek, 22 grudnia 2005, 15:40
Posty: 32658
Lokalizacja: Warszawa
Czytam tak te zuchwałe opisy rosyjskie i myślę sobie, że sytuacja Rosjan wcale nie jest taka wesoła, patrząc na to jak są wciśnięciu w przyczółek i jak blisko rzeki. Może to wrażenie chwilowe płynące z tego, że osłabiona dywizja polska się cofa, a nadciąga kolejna i chwilowo oddziałów polskich jest więcej... Może... Co do znajomości francuskiego wśród rosyjskich oficerów w tym okresie i jego popularności to nie miejcie wątpliwości - był bardzo w modzie. Sam car Mikołaj I bardzo lubił się nim posługiwać i nawet do swoich poddanych chętniej zwracał się po francusku niż po rosyjsku. Nie wiem czy można to potraktować jako taką specyficzną pozostałość po inwazji Napoleona, choć wiadomo ogólnie, że francuski wtedy był głównym językiem międzynarodowym.

_________________
Panie, weźcie kości w rękę i wyobraźcie sobie, że gracie z królem Kastylii, i rzucając je na stół zdajecie wszystko na los bitwy. Jeśli dopisze wam szczęście, zrobicie najlepszy rzut, jaki kiedykolwiek uczynił król na ziemi; a jeśli rzut wam się nie powiedzie, inaczej nie odejdziecie z gry, jak z honorem.

Gil de Osem do króla Portugalii Jana I Dobrego przed bitwą pod Aljubarrotą (14.VIII.1385)


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: O rozgrywce w II scenariusz (Ostrołęka 26 maja 1831)
PostNapisane: sobota, 9 kwietnia 2016, 09:28 
Sous-lieutenant
Avatar użytkownika

Dołączył(a): niedziela, 6 listopada 2011, 11:30
Posty: 469
Lokalizacja: Katowice
Francuski nie jest pozostałością po inwazji Napoleona. Wpływ języka francuskiego w Europie na długo, na dziesięciolecia przed nią, był już bardzo duży.

W zasadzie to inwazja Napoleona w 1812 spowodowała, że nawet koła arystokracji związanej z Petersburgiem miały zaprzestawać/ograniczać używania go, nie mówiąc już o arystokracji związanej z Moskwą. Obraz tych przemian podaje Lew Tołstoj w Wojnie i pokoju. Nie byłem tylko pewny, jak szybko francuski zaczął wracać do mody po 1812. Dwadzieścia lat to szmat czasu. Pewnie najpóźniej w 1815 arystokracja rosyjska mogła już odetchnąć i nikt jej nie posądzał o brak patriotycznych uczuć, gdy "parle" a nie "gawarit" ;) Ale nie zdziwiłbym się, jeśli już w 1813...

(Mamy znowu krótką przerwę w grze, ale plansza cierpliwie czeka.)

_________________
ja to ktoś inny


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 44 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group. Color scheme by ColorizeIt!
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL


Informacja o ciasteczkach
Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji świadczonych usług. Jeśli nie akceptujesz tego faktu prosimy o opuszczenie tej strony.