Triumph of Chaos (CoA)

Planszowe gry historyczne (wojenne, strategiczne, ekonomiczne, symulacje konfliktów) dotyczące I wojny światowej i okresu międzywojennego.
Awatar użytkownika
Bambrough
Adjoint
Posty: 738
Rejestracja: poniedziałek, 14 czerwca 2010, 14:45
Lokalizacja: Ortelsburg/Warszawa
Has thanked: 2 times
Been thanked: 26 times

Re: Triumph of Chaos (CoA)

Post autor: Bambrough »

Samuel pisze: wtorek, 5 marca 2024, 17:06 Nie ukrywam, że gra była bardzo męcząca. Jednak wymaga ona pamiętania cały czas masy mikrozasad, zwłaszcza, jeśli przejmuje się na siebie odpowiedzialność "tego bardziej doświadczonego". A to odbiera trochę radość z rozgrywki, zamiast o tym, jaką przyjąć strategię myśli się nieustannie: czy aby teraz nie trzeba zastosować jakiegoś kolejnego podparagrafu - i gdzie o tym jest napisane.
Chyba najlepsze podsumowanie tej gry. Berger opanował do perfekcji setup v2 i ma sporo myków do ułatwienia grania, niemniej jest to dalej zbyt żmudna gra. Co ciekawe rozpala ona wyobraźnię do tego stopnia, że nadal się chce w nią co jakiś czas zagrać. Przepisy nie są trudne, ale te wspomniane wyjątki, anomalie, odchylenia.... Michał, jeden z najciekawszych wpisów o grze jaki czytałem od dawna.
Samuel
Colonel en second
Posty: 1443
Rejestracja: wtorek, 22 listopada 2011, 23:27
Lokalizacja: Kraków
Been thanked: 45 times

Re: Triumph of Chaos (CoA)

Post autor: Samuel »

Dzięki, Piotrze, za miłe słowa! Wiesz, problem w tym, że z jednej strony "szkolne" rozgrywki w "Triumph of Chaos" są męczące (choć ta ostatnia do końca "szkolna" nie była - Damian też bardzo przyłożył się do "zadania domowego", no i ma doświadczenie w tak trudnych grach - ostatecznie pokonał mnie w pierwszej chyba swojej rozgrywce w "Napoleon against Europe" :) ), z drugiej jednak strony grono "weteranów" w przypadku ToCh jest wyjątkowo wąskie... ergo: jeśli kiedyś miałbyś ochotę spróbować sił, moglibyśmy się umówić ;) . Ale raczej nie na v. 2.0, mam do niej osobisty uraz - to tak, jakby Autor własnymi rękami zamordował zupełnie niezłą grę (bo niestety większość graczy uważa chyba, że skoro jest v. 2.0, to w 1.0 czy 1.5 grać już nie wolno :evil: ). Przeczytałem masę opinii na bgg i najtrafniejsza jest ta rozpoczynająca się od uwagi, że v.2.0 powinna nosić raczej nazwę v.0,5, ze względu na stopień dopracowania zasad. Zresztą, rozmawiałem chwilę z Bergerem na konwencie, jedyną chyba osobą w Polsce, która jakoś ogarnęła ową v.2.0 i sam orzekł, że pierwotna wersja jest fajniejsza. ;)
Awatar użytkownika
Neoberger
Général de Brigade
Posty: 2098
Rejestracja: sobota, 7 listopada 2009, 19:19
Lokalizacja: Wwa
Has thanked: 5 times
Been thanked: 125 times

Re: Triumph of Chaos (CoA)

Post autor: Neoberger »

Samuel pisze: czwartek, 7 marca 2024, 19:28 Dzięki, Piotrze, za miłe słowa! Wiesz, problem w tym, że z jednej strony "szkolne" rozgrywki w "Triumph of Chaos" są męczące (choć ta ostatnia do końca "szkolna" nie była - Damian też bardzo przyłożył się do "zadania domowego", no i ma doświadczenie w tak trudnych grach - ostatecznie pokonał mnie w pierwszej chyba swojej rozgrywce w "Napoleon against Europe" :) ), z drugiej jednak strony grono "weteranów" w przypadku ToCh jest wyjątkowo wąskie... ergo: jeśli kiedyś miałbyś ochotę spróbować sił, moglibyśmy się umówić ;) . Ale raczej nie na v. 2.0, mam do niej osobisty uraz - to tak, jakby Autor własnymi rękami zamordował zupełnie niezłą grę (bo niestety większość graczy uważa chyba, że skoro jest v. 2.0, to w 1.0 czy 1.5 grać już nie wolno :evil: ). Przeczytałem masę opinii na bgg i najtrafniejsza jest ta rozpoczynająca się od uwagi, że v.2.0 powinna nosić raczej nazwę v.0,5, ze względu na stopień dopracowania zasad. Zresztą, rozmawiałem chwilę z Bergerem na konwencie, jedyną chyba osobą w Polsce, która jakoś ogarnęła ową v.2.0 i sam orzekł, że pierwotna wersja jest fajniejsza. ;)
Samuelu. Nawet zbieram pieniądze by kupić wersję pierwotną wraz z dodatkiem. ;)
Berger
Samuel
Colonel en second
Posty: 1443
Rejestracja: wtorek, 22 listopada 2011, 23:27
Lokalizacja: Kraków
Been thanked: 45 times

Re: Triumph of Chaos (CoA)

Post autor: Samuel »

Jeśli będziesz kupował od Wydawcy, to mam z nimi naprawdę dobre doświadczenia. Przysłali mi nawet darmową druga talię kart Czerwonych, kiedy grzecznie poprosiłem - pierwsza wycięta na tyle krzywo, że poucinali numery kart, co w konfrontacji z instrukcją, gdzie nieustannie odsyła się do tych numerów zdecydowanie utrudniało rozgrywkę. Oczywiście, jakiś perfekcjonista mógłby się doczepić także do sposobu przycięcia tych pozostałych, umówmy się jednak, że przy odrobinie dobrej woli da się odróżnić "3" i "5" bez ogonka u góry.
Jedyne, co można by jeszcze sobie zażyczyć to tubkę porządnego kleju stolarskiego do rozklejających się żetonów, ale to naprawdę grosze, no i ile satysfakcji, kiedy widzisz niemal doskonały efekt swojej pracy - podobno bardziej kocha się te dzieci, przy których trzeba się trochę napracować. A propos "widzisz", ja dołączyłem do kompletu także lupę do odczytywania napisów na żetonach pomocniczych, no ale oczywiście nikt nie musiał zakładać, że ToCh zainteresuje także osoby po 50-ce. No i nawet pod lupą żetony klejone własnoręcznie nie okazały się wyglądać gorzej od tych fabrycznych. 8-)
Co do zasad, myślę, że warto by napisać sobie przeredagowaną instrukcję wg wzorca ścieżkowego, tak, żeby łatwo było znaleźć konkretne przepisy, zwłaszcza w ogniu walki, kiedy naburmuszony Przeciwnik pyta: "pokaż mi, gdzie jest napisane, że tak nie wolno". Na szczęście, Damian okazał się Współgraczem zupełnie innego gatunku, obaj wykazaliśmy się ogromną wzajemną tolerancją dla sytuacji, w których okazywało się, że przeoczona 3 etapy wcześniej zasada kompletnie zmieniałaby równowagę na planszy. Myślę jednak, że w kolejnej rozgrywce takich sytuacji byłoby już lekko licząc o połowę mniej - po prostu już pamiętam, o których mikrozasadach należy nieustannie pamiętać. ;)
Awatar użytkownika
Neoberger
Général de Brigade
Posty: 2098
Rejestracja: sobota, 7 listopada 2009, 19:19
Lokalizacja: Wwa
Has thanked: 5 times
Been thanked: 125 times

Re: Triumph of Chaos (CoA)

Post autor: Neoberger »

Samuel --> Na stronie wydawcy nie ma pierwszej wersji.
Poza tym, o czym była mowa na konwencie, ceny cargo tak wzrosły, że przesyłka z USA to cena sama w sobie.
Nawet gry nie trzeba kupować by zbankrutować. :)
Berger
Awatar użytkownika
Lampka
Adjudant
Posty: 257
Rejestracja: wtorek, 25 listopada 2008, 12:28
Lokalizacja: Zakopane
Has thanked: 94 times
Been thanked: 73 times

Re: Triumph of Chaos (CoA)

Post autor: Lampka »

Na BGG jest poprawiona instrukcja.
https://boardgamegeek.com/filepage/2425 ... nd-changes

Dotyczy wersji Deluxe
"I left my heart to the sappers round Khe Sanh
And the soul was sold with my cigarettes to the black market man"
damian321
Caporal
Posty: 58
Rejestracja: niedziela, 20 października 2019, 16:36
Has thanked: 1 time
Been thanked: 9 times

Re: Triumph of Chaos (CoA)

Post autor: damian321 »

Napiszę jak to wyglądało z drugiej strony. Trochę się u mnie działo to i wypadło z głowy.

I uwaga. Będę pisał moje wrażenia z pełną pewnością siebie ale zarazem to była moja 1 rozgrywka. To może się zmienić przy kolejnych rozgrywkach.

Bardzo lubię gdy mapa jest ładna i czytelna. Coś co aktualnie robi Vuca. Ta gra niestety tego nie ma a moduł na vassalu to w ogóle tragedia. Ale jednak podczas rozgrywki byłem w stanie orientować się jakimi ścieżkami poruszać oddziały i orientować na mapie. Mogło być lepiej ale ostatecznie jest średnio.

Sama rozgrywkę można podzielić na dwa etapy. Pierwszy do 9 tury gdzie mamy fazę polityczną, podczas której negocjujemy za pomocą kart z ręki o to czy dany kraj do nas dołączy. W praktyce interesuje to tylko białego a czerwonemu lepiej olać tę fazę i mieć mocniejsze karty na samą rozgrywkę. Co więcej sama faza polityczna zajmuje masę czasu. No i tutaj mamy dylemat. Z jednej strony to fajne bo pokazuje, że Rosja po 1917 to był zbiór niepodległych państw ale z drugiej męczy i odbiera fun z rozgrywki. Dla białego wprowadzanie państw do wojny to za to darmowe VP.

A w między czasie i po zakończeniu fazy politycznej walka. Samuel podczas gry prawie zrobił mnie automatem. Chciałem uderzyć turę później ale ryzyko przegranej wymusiło na mnie użycie kumulowanych przez grę sił do ofensyw... w sumie na wszystkich kierunkach. No i z automatu dla Samuela przeszło do automatu na wycieńczenie dla mnie :P

I prawie zabili mnie Finowie, których olałem i podeszli pod Piotrograd. A zajęcie stolicy czerwonych to automat o:

W sumie śmieszne są wielkie mocarstwa. USA, Wielka Brytania, Francja, Niemcy. Niby wchodzą i są nie do zatrzymania ale zanim dojdą w istotne miejsca to są usuwane z wojny. To też ten sam problem co z fazą polityczną. Fajnie pokazuje co się działo ale "gejmingowo" niepotrzebny zapychacz.

Bardzo nieczytelne są karty. Często nie byłem w stanie zorientować się czy dana karta spowoduje wyjście/wejście danego kraju do wojny czy nie może nić zrobić bo nie spełnia warunków. Ale może być to kwestia upośledzenia.

Mechanika ruchu i walki ściągnięta z mistrza gier czyli PoGa. Mamy więc tutaj niezawodność.

6/10? Ale zagrał bym jeszcze raz.
ODPOWIEDZ

Wróć do „I wojna światowa i dwudziestolecie międzywojenne”