Strategie

Forum historyczno-wargamingowe
Teraz jest wtorek, 16 października 2018, 08:20

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 94 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 3, 4, 5, 6, 7
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Men of Iron - Volume I: The Rebirth of Infantry (GMT)
PostNapisane: wtorek, 19 sierpnia 2014, 10:28 
Adjudant
Avatar użytkownika

Dołączył(a): sobota, 21 lipca 2007, 21:50
Posty: 242
http://boardgamegeek.com/thread/953667/ ... nch-attack

Ciekawy pomysł wprowadzenia zasady "Timed engagement" z "Blood and Roses" do pierwszej części systemu. Wydaje się to świetnym sposobem na zaradzenie problemowi z grywalnością niektórych bitew, w których atakującemu w ogóle nie opłaca się atakować (np. Crecy). Wielka szkoda, że autorzy nie zrealizowali swojej zapowiedzi i nie dodali tej zasady do oficjalnych reguł Vol. I, ani nie doprecyzowali liczby do"timed engagement" w poszczególnych scenariuszach.

Tak czy inaczej, planuję w najbliższym czasie wrócić do gry i przetestować tę regułę w bitwie pod Crecy.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Men of Iron - Volume I: The Rebirth of Infantry (GMT)
PostNapisane: poniedziałek, 18 maja 2015, 22:27 
Lieutenant
Avatar użytkownika

Dołączył(a): niedziela, 22 stycznia 2006, 11:33
Posty: 529
Lokalizacja: Będzin
Na majowym sobotnim spotkaniu w Będzinie udało nam się z Michałem rozgrać trzy bitwy z Men of Iron: Crecy 1346, Poitiers 1356 i Courtrai 1302.

Na pierwszy ogień poszło Crecy 1346, zagraliśmy na przepisy historyczne, w których teoretycznie szanse Francuzów są znikome. Grałem Francuzami, Michał zagrał Anglikami. Najpierw było trochę manewrów na planszy, chyba najrozsądniej jest bardzo głęboko obejść pozycje angielskie, ale byłoby to trochę… niehistoryczne ;). Zatem w końcu Francuzi zaszarżowali na pozycje angielskie pierwszym skrzydłem pod dowództwem Alencon’a, niestety Francuzom nie udało się uzyskać kontynuacji po tej szarży, w przeciwieństwie do Anglików. Kolejną szarżę przeprowadziło skrzydło Jana Luksemburskiego – efekt ten sam. Na koniec Francuzom (a konkretnie kusznikom) udało się wyeliminować jedną jednostkę angielskich łuczników. Scenariusz praktycznie niegrywalny, ale nie ma co narzekać, ciekawie było rozegrać to starcie. Swoją droga zastanawiam się jak TiS ze swoim dążeniem do wyrównywania szans przeciwników na planszy poradził sobie z tematem Crecy… Relacja zdjęciowa: https://picasaweb.google.com/1098984171 ... /Crecy1346

Następnie zagraliśmy w Poitiers 1356 (ponownie ja zagrałem Francuzami, a Michał Anglikami), ponownie przepisy historyczne. Zapewne, gdyby zaatakować na wprost Francuzami, gra zakończyłaby się ich porażką. Wystarczy jednak bardzo mocno rozciągnąć linie Anglików, obchodząc oba skrzydła – Anglicy nie mają na tyle sił, aby je obsadzić. Następnie atak na najsłabiej broniony odcinek… Tak też było na planszy… Być może, gdyby Michał aktywniej wykorzystywał, jako odwód, swoich łuczników, nie poszłoby mi tak łatwo. Być może, ale przy powyższej taktyce ciężko wygrać Anglikami. I już rozumiem skąd się wzięła zasada w B&R, że przy 10 spasowanych przez obrońcę aktywacjach wygrywa on. Gdyby wprowadzić te zasadę do Poitiers, pewnie nie udałoby mi się aż tak oskrzydlić Anglików. Relacja zdjęciowa: https://picasaweb.google.com/1098984171 ... itiers1356

Na ostatni ogień poszła bitwa pod Courtrai 1302, ponownie zagrałem Francuzami. Michał trochę się zapomniał na swoim prawym skrzydle i po rozbiciu kilku moich jednostek pogonił za mną tak, że francuska kawaleria najpierw rozbiła całe jego ścigające mnie skrzydło, a następnie wdarła się na tyły flamandzkich oddziałów. I tutaj chyba przydałby się zasady z B&R dotyczące strefy kontroli, której w B&R już nie ma, ale trzeba się zatrzymać w trakcie ruchu, gdy zetkniemy się z jednostką przeciwnika. Poza tym mur tarcz jest przereklamowany. Relacja zdjęciowa: https://picasaweb.google.com/1098984171 ... urtrai1302

Podsumowując, wszyscy mi mówili, ze Men of Iron jest najsłabszą ze wszystkich części i trudno mi się z tym na razie nie zgodzić. Mało grywalne bitwy (jednostronne), chociaż warto je mimo wszystko rozegrać.

Przy okazji pozwolę tez sobie zacytować mojego współgracza, który wypowiedział się odnośnie naszych rozgrywek na naszym forum, a nie jest na tym forum:

Cytuj:
W minioną sobotę razem z Khamulem mieliśmy okazję zewrzeć miecze pod Courtrai (1302), Crecy (1346) i Poitiers (1356). O tyle dwie pierwsze bitwy mogę uznać za fajne to ta trzecia najmniej przypadła mi do gustu. Ale do rzeczy.
Pierwszym starciem była bitwa pod Crecy, starcie to ewidentnie premiuje stronę angielską, którą osobiście dowodziłem. Niemniej francuskie zastępy rycerstwa wspomagane przez posiłki króla czeskiego Jana Luksemburskiego i najemnych genueńczyków mają tu szerokie pole do popisu. Można grać historycznie prowadząc skazany na porażkę atak frontalny, próbować takiego czy innego manewru starając się chociażby tak jak Khamul rozciągnąć szyki i szachować rywala na dłuższej linii frontu, zaryzykować manewr zupełnie ahistoryczny i obchodzić ze skrzydeł umocnienia angielskie (plansza pozwala na obejście czy to z lewej czy prawej flanki) lub zrezygnować z pewnych uwarunkowań zawartych w przepisach chociażby o deszczu, który jak wiemy sprawił, że cięciwy genueńskich kusz zamokły i zasięg bełtów drastycznie spadł. Francuzi mają przewagę liczebną, ale najpewniej nie zda się ona na zbyt wiele bo to Anglicy dysponują lepszą bo ufortyfikowaną pozycją obronną. Niemniej strona angielska nie musi bezczynnie tkwić i czekać na atak, można spokojnie podciągnąć rezerwy a jest ich sporo i obsadzić część pustych umocnień co uczyniłem. Khamul zdecydował się na ustawienie na swym prawym skrzydle ciężkiej jazdy a na lewym szachował mnie kusznikami. Dwie szarże francuskie rozbiły się o moje umocnienia co w połączeniu z brakiem kontynuacji u Khamula sprawiło, że mogłem uporządkować linie i czekać na nie pojedynczo. Ponieważ strata jednostek jazdy jest wysoko punktowana to wystarczyło ubić jednego czy dwóch kuszników i zwycięstwo było moje. ten scenariusz choć jak mówię premiujący Anglików pozwala na szerokie gdybanie i to jest właśnie w nim najfajniejsze. Z chęcią rozegram go ponownie.
Druga bitwa, która mi się podobała to walka Flamandów z Francuzami pod Courtrai. Ustawienie wojsk sugeruje, ze będzie to walka bardzo statyczna. Nic bardziej mylnego. Flamandowie choć są za czymś w rodzaju fosy mogą zaatakować i to z powodzeniem. Mnie akurat tego powodzenia zabrakło. Na swym prawym skrzydle ruszyłam o jedną aktywację za późno, na dodatek choć w pojedynczych starciach miałem przewagę to rzuty kością były niekorzystne i miast unicestwiać zdezorganizowane jednostki rywala lub zmuszać je do panicznego wycofania się pod sztandar udawało mi się jedynie je zdezorganizować, a na udające się w pościg jednostki Flamandów spadła zabójcza szarża konnicy francuskiej. Starcie ciekawe, ale Flamandowie chcąc grać agresywnie muszą mieć szczęście w aktywacjach i pojedynczych starciach jeden na jeden czego mi zabrakło.
Ostatnią bitwą jest starcie pod Poitiers. Francuzi mają tu znowu przewagę liczebną i jakościową nad Anglikami. Ci dysponują ponownie umocnieniami w postaci żywopłotu i rowu na swym prawym skrzydle. Mają jednak bardzo nieliczne siły pozbawione praktycznie rezerw. Jedynym odwodem są siły Czarnego Księcia złożone z sześciu żetonów na dodatek nie stanowiących jednolitej formacji. Mamy tu dwie jednostki jazdy, dwie jednostki mobilnych bo poruszających się konno kuszników, ale walczących pieszo i dwie jednostki piechoty. Całości dopełnia swego rodzaju as w rękawie strony angielskiej dodatkowy dowódca, który może aktywować położone w promieniu czterech heksów siebie jednostki podległe innym dowódcom. Anglików jest mało i ciężko nimi szczelnie obsadzić całość linii. To starcie miało przebieg mało historyczny i zamiast atakować mnie frontalnie Khamul rozstawił po mojej zewnętrznej całość swych sił co w połączeniu z faktem, że nie umiałem wykorzystać owego dodatkowego wodza i przemieszczałem siły Czarnego Księcia to z prawej flanki na lewą to z powrotem doprowadziło nie do niechybnej porażki. Jedno uderzenie na tyły sił angielskich rozstrzygnęło starcie.
W pierwszym starciu byłem w pełni zaangażowany dwa kolejne (a w szczególności opisane tu jako ostatnie) wraz z pojawiającymi się problemami na planszy odpuściłem. Ciężko się gra jak nie zna się w pełni przepisów, na dodatek pojawiam się w Będzinie ostatnio raz na kwartał i nie mogę powiedzieć bym był z zasadami ograny co dodatkowo utrudniło mi zadanie w minioną sobotę.

_________________
strategie23pal - Sekcja Gier Strategicznych im. 23. Pułku Artylerii Lekkiej
Ośrodka Kultury w Będzinie
http://strategie23pal.blogspot.com/


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Men of Iron - Volume I: The Rebirth of Infantry (GMT)
PostNapisane: wtorek, 19 maja 2015, 21:38 
Adjudant
Avatar użytkownika

Dołączył(a): sobota, 21 lipca 2007, 21:50
Posty: 242
MoI najmniej udaną częścią serii? Ciężko stwierdzić.

W Blood & Roses nie grałem, głównie dlatego, że tematyka zainteresowała mnie mniej od pozostałych części – przede wszystkim brakuje mi tam tego, co najatrakcyjniejsze w tego typu grach taktycznych, czyli konfrontacji wyraźnie odmiennych stylów wojowania (co jest plusem obu pozostałych części).

Natomiast wprowadzone w B&R rozwiązanie „Timed Engagement” uważam za konieczne uzupełnienie pierwszej części systemu, które powinno zostać wpisane w oficjalną erratę. W przeciwnym razie, w niektórych bitwach nie ma żadnej zachęty, żeby atakować w sposób „historyczny”, a nawet żeby w ogóle atakować (vide Crecy z historycznymi regułami). Konieczne wydaje się również wprowadzenie reguły utrudniającej ofensywne wykorzystanie długich łuków.

Infidela uważam za ciekawszego od Men of Iron, przede wszystkim ze względu na bardziej manewrowe i dynamiczne bitwy. Jednak zupełnie nie dostosowaną do epoki grafikę żetonów wojsk krzyżowych uważam za poważną wadę, psującą klimat gry. To szczegół, ale, jak dla mnie, robiący dużą różnicę.

Edit:
Co do uwagi na temat jednostronności bitew w MoI, to jest moim zdaniem ona w pełni prawdziwa jedynie w przypadku Falkirk i Crecy. Na drugim końcu skali znajdują się natomiast całkiem nieźle zbalansowane Najera i Courtrai.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Men of Iron - Volume I: The Rebirth of Infantry (GMT)
PostNapisane: niedziela, 4 września 2016, 21:48 
Lieutenant
Avatar użytkownika

Dołączył(a): niedziela, 22 stycznia 2006, 11:33
Posty: 529
Lokalizacja: Będzin
Krótka relacja z zeszłotygodniowych starć z Dajmiechem w Men of Iron. http://strategie23pal.blogspot.com/2016 ... kacji.html

_________________
strategie23pal - Sekcja Gier Strategicznych im. 23. Pułku Artylerii Lekkiej
Ośrodka Kultury w Będzinie
http://strategie23pal.blogspot.com/


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 94 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 3, 4, 5, 6, 7

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 4 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group. Color scheme by ColorizeIt!
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL


Informacja o ciasteczkach
Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji świadczonych usług. Jeśli nie akceptujesz tego faktu prosimy o opuszczenie tej strony.