Strategie

Forum historyczno-wargamingowe
Teraz jest środa, 18 października 2017, 03:53

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 68 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Wojna rosyjsko-turecka 1877-78. Uzbrojenie i taktyka
PostNapisane: niedziela, 25 grudnia 2005, 15:19 
Vice-admiraal
Avatar użytkownika

Dołączył(a): czwartek, 22 grudnia 2005, 17:24
Posty: 3361
Lokalizacja: lichte kruiser HrMs "De Ruyter"
Tu będę zamieszczał ciekawostki, które pozwolą ukazac różnice i podobieńtwa taktyki stosowanej podczas tego konfliktu z taktyką epoki napoleońskiej.
Oczywiście także dla celów gry.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: niedziela, 25 grudnia 2005, 15:19 
Vice-admiraal
Avatar użytkownika

Dołączył(a): czwartek, 22 grudnia 2005, 17:24
Posty: 3361
Lokalizacja: lichte kruiser HrMs "De Ruyter"
http://www.militaryrifles.com/Turkey/Pl ... Delay.html

Bardzo ciekawy artykuł o uzbrojeniu strzeleckim.

Zwróćcie uwagę na różnice w zasięgu broni rosyjskiej i tureckiej oraz szybkostrzelności.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: niedziela, 25 grudnia 2005, 15:19 
Vice-admiraal
Avatar użytkownika

Dołączył(a): czwartek, 22 grudnia 2005, 17:24
Posty: 3361
Lokalizacja: lichte kruiser HrMs "De Ruyter"
Ciekawostki dotyczące uzbrojenia strzeleckiego obydwu stron:

Rosja:

:arrow: piechota liniowa:
karabin Krnek M1857/67, odtylcowa wersja karabinu w oryginale odprzodowego, jednostrzałowy, o zasięgu ok. 600 m.

Broń ta stanowiła zatem wyposażenie zdecydowanej większości wojska użytego w wojnie, zwłaszcza w jej początkowym okresie.
To było jedną z determinant rosyjskiej taktyki, która nie zakłądała prowadzenia walki ogniowej, tylko atak w stylu napoleońskim, tj. w kolumnach batalionowych, na bagnety.
To jedna z głównych przyczyn katastrofalnych strat rosyjskich tej wojny, choć nie jedyna (głupota to druga, o czym poniżej).

:arrow: piechota gwardii, grenadierzy i brygady strzeleckie:
karabin Berdana wersja I (wintowka Bierdana 1) M 1869, odpowiadający już prawie wymogom czasu, jednostrzałowy, odtylcowy, o zasięgu około 2 km.

Wskutek zapewne zapóźnienia gospodarczego i powolnego wdrażania reform z wojsk biorących udział w początkowej fazie konfliktu uzbrojone były jedynie brygady strzeleckie (w tym oczywiście bataliony 4 brygady strzelców gen. Adama Kwiecińskiego, biorące udział w walkach o Przełęcz Szypka). Z wojsk włączonych w skład Armii Naddunajskiej broń tą posiadały dywizje gwardii oraz grenadierów, których także użyto w sposób kretyński, tak jak gdyby tej broni nie posiadały (ataki w zwartych kolumnach batalionowych).

:arrow: kawaleria:
uzbrojenie strzeleckie jak strzelcy, grenadierzy i gwardia.

Kawalerii podobno nie szkolono już zbytnio do działań jako broni pola walki - o ile dobrze pamiętam w czasie walk w środkowej Bułgarii nie doszło do znaczniejszych szarż ani na piechote turecką (co zapewne skończyłoby się tragicznie dla szarżujących, chyba że szarżowani dosłownie by zwiali) an wreszcie kawalerię, bo regularnej Turcy mieli bardzo mało, zaś nieregularna po prostu oddawała pole wojskom regularnym.
Zauważyć należy, co potem wyjdzie przy opisie broni tureckiej, iż lepiej uzbrajano kawalerię od piechoty - miało to swoje uzasadnienie chyba w tym, że jednak kawaleria miała co do zasady słabszą siłę ognia (koniowodni). Należy powiedzieć, że rosyjska kawaleria w tej wojnie dokonywała śmiałych rajdów na tureckie tyły, wykonując doskonale zadania, do których ją szkolono.


Turcja:

:arrow: piechota:

Piechota I rzutu uzbrojona była w brytyjską wersję amerykańskiego karabinu Peabody-Martini.
Karabin odtylcowy, jednostrzałowy, o zasięgu ok. 2 km, pono najlepsi strzelcy osiągali szybkostrzelność 17 strzałów na minutę.
Broń doskonała.
Piechota II rzutu uzbrojona byla w karabiny Snidera, ale na razie nie wiem, co to.

:arrow: kawaleria:

Uzbrojona w 11- lub 15-strzałowy karabinek Winchestera (pochodna tego, co mieli jankescy kawalerzyści podczas Wojny Secesyjnej - Konfederaci mówili o tej broni, iż nabijało się ją w niedzielę, a strzelała potem przez cały tydzień).

Niestety kawalerii regularnej tureckiej było bardzo mało, a i chyba wyszkoleniem także nie grzeszyła.

Co ciekawe to w te karabinki Osman Pasza uzbroił swoją armię zamkniętą w Plewnie (właściwie zajmującą Plewnę, gdyż do końca III szturmu nie było właściwiej blokady - wprowadził ją dopiero bohater Sewastopola, gen. Eduard Todleben) - każdy turecki piechur broniący Plewny uzbrojony był zatem w karabin Peabody Martini, dalekiego zasięgu, oraz w karabinek Winchestera pozwalający dziesiątkować rosyjskei kolumny tuż przed sobą.
Pozwalało to Turkom na postrzał atakujących Rosjan do odległości około 50 m od pierwszej linii transzei, po czym wycofanie się do drugiej linii transzei i zabawa od nowa.

Straty Rosjan były katastrofalne.

Rumunia:

:arrow: piechota:
O ile dobrze pamiętam rumuńska piechota I rzutu uzbrojona była w podobną broń jak Turcy I rzutu, czyli karabiny Peabody-Martini.


Mam nadzieję, że tym wstępem Was zaciekawię.
Wojna naprawdę interesująca z taktycznego punktu widzenia.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: niedziela, 25 grudnia 2005, 15:20 
Colonel Général
Avatar użytkownika

Dołączył(a): czwartek, 22 grudnia 2005, 15:40
Posty: 32568
Lokalizacja: Warszawa
Ciekawy temat :)

A jak było z tą szybkostrzelnością u Rosjan? Czy nie da się stwoerdzić, bo nie używali karabinów do strzelania :wink:

Jak się tak dyskutuje, to człowiek może się czasem zastanawiać, po co im były te karabiny, lepiej już było zostać przy pikach :wink:

W przełożeniu na grę wychodzi Sławku, że zasięg Turków powinien być 3 razy dłuższy.

Jeszcze jedno pytanie mi przychodzi od razu do głowy: jaka była suteczność ostrzału tej broni :?:

_________________
Panie, weźcie kości w rękę i wyobraźcie sobie, że gracie z królem Kastylii, i rzucając je na stół zdajecie wszystko na los bitwy. Jeśli dopisze wam szczęście, zrobicie najlepszy rzut, jaki kiedykolwiek uczynił król na ziemi; a jeśli rzut wam się nie powiedzie, inaczej nie odejdziecie z gry, jak z honorem.

Gil de Osem do króla Portugalii Jana I Dobrego przed bitwą pod Aljubarrotą (14.VIII.1385)


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: niedziela, 25 grudnia 2005, 15:20 
Vice-admiraal
Avatar użytkownika

Dołączył(a): czwartek, 22 grudnia 2005, 17:24
Posty: 3361
Lokalizacja: lichte kruiser HrMs "De Ruyter"
Raleen napisał(a):
Ciekawy temat :)

A jak było z tą szybkostrzelnością u Rosjan? Czy nie da się stwoerdzić, bo nie używali karabinów do strzelania :wink:

Jak się tak dyskutuje, to człowiek może się czasem zastanawiać, po co im były te karabiny, lepiej już było zostać przy pikach :wink:

W przełożeniu na grę wychodzi Sławku, że zasięg Turków powinien być 3 razy dłuższy.

Jeszcze jedno pytanie mi przychodzi od razu do głowy: jaka była suteczność ostrzału tej broni :?:


Zrobiłem jeden błąd:

17 strzałów na minute to testy, nie wyszkolenie Turków.

Co do szybkostrzelności Rosjan, to oczywiście strzelali, bez przesady.
Nie potrafię w tym momencie powiedzieć jednak, jak szybko.
Gwoli ciekawostki, to zamek karabinu Krnka otwierał się w lewo (nie do tyłu, jak przy zamku dwutaktowym z lewarkiem).
Nie mam na razi epojęcia, czy to obniżało szybkostrzelność.

Co do skuteczności ostrzału, to zdarzały się trafienia w zwarte kolumny rosyjskie na odległości ok. 1000 m - karabiny Peabody poza szybkostrzelnością i zasięgiem cechowały się także dobrą celnością.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: niedziela, 25 grudnia 2005, 15:20 
Vice-admiraal
Avatar użytkownika

Dołączył(a): czwartek, 22 grudnia 2005, 17:24
Posty: 3361
Lokalizacja: lichte kruiser HrMs "De Ruyter"
Tak gwoli kolejnej ciekawostki, ilustracja, w czym tak naprawdę czas tej wojny był podobny do wojen epoki napoleońskiej.

Dyslokacja wojsk rosyjskich przed II Szturmem Plewny, 30 lipca 1877:

Lewe skrzydło:

Skrajna grupa lewego skrzydła gen. Michaił Skobielew, jeden z prawdziwych, nie malowanych bohaterów tej wojny:

:arrow: brygada kozacka
:arrow: dywizjon artylerii konnej - 16 dział

Łączność między obiema grupami lewego skrzydła:

:arrow: 2 szwadrony ułanów

Wewnętrzna część lewego skrzydła - Ks. Szachowski:

:arrow: 2 brygady piechoty,
:arrow: 2 szwadrony ułanów,
:arrow: 48 dział,

Centrum (rezerwa): - generał Krudener, dowódca prawego skrzydła Armii Naddunajskiej:

:arrow: brygada piechoty,
:arrow: łącznie 4 szwadrony ułanów i dragonów,
:arrow: 30 dział artylerii konnej

Prawe skrzydło:

Wewnętrzna część prawego skrzydła - gen. Weljaminow:

:arrow: 2 dywizje piechoty
:arrow: 80 dział

Łączność między obiema grupami prawego skrzydła:

:arrow: 2 szwadrony ułanów

Skrajna grupa prawego skrzydła - gen. Łoszkariew:

:arrow: pułk (chyba jazdy),
:arrow: bateria konna - 6 dział.

Jak widać układ sił mocno standardowy, by nie rzec prosto z epoki napoleońskiej:
dwie oddzielne grupy piechoty wraz ze wsparciem artylerii, rezerwa piechoty i artylerii konnej oraz kawaleria na skrzydłach.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: niedziela, 25 grudnia 2005, 15:21 
Colonel Général
Avatar użytkownika

Dołączył(a): czwartek, 22 grudnia 2005, 15:40
Posty: 32568
Lokalizacja: Warszawa
Tak, te oddziały wydzielone do łączności są ciekawe - dowodzenie grało tu rolę jak najbardziej z tego widać.

_________________
Panie, weźcie kości w rękę i wyobraźcie sobie, że gracie z królem Kastylii, i rzucając je na stół zdajecie wszystko na los bitwy. Jeśli dopisze wam szczęście, zrobicie najlepszy rzut, jaki kiedykolwiek uczynił król na ziemi; a jeśli rzut wam się nie powiedzie, inaczej nie odejdziecie z gry, jak z honorem.

Gil de Osem do króla Portugalii Jana I Dobrego przed bitwą pod Aljubarrotą (14.VIII.1385)


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: niedziela, 25 grudnia 2005, 15:21 
Vice-admiraal
Avatar użytkownika

Dołączył(a): czwartek, 22 grudnia 2005, 17:24
Posty: 3361
Lokalizacja: lichte kruiser HrMs "De Ruyter"
Raleen napisał(a):
Tak, te oddziały wydzielone do łączności są ciekawe - dowodzenie grało tu rolę jak najbardziej z tego widać.


Tu nie chodziło o łączność ściśle w znaczeniu współczesnym, ale o zachowanie łączności między poszczególnymi kolumnami - to znaczy żeby prawa ręka nie byla w powietrzu.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: niedziela, 25 grudnia 2005, 15:21 
Colonel Général
Avatar użytkownika

Dołączył(a): czwartek, 22 grudnia 2005, 15:40
Posty: 32568
Lokalizacja: Warszawa
Przyznam, że jeszcze dobrze nie poczytałem tego artykułu z linku, ale z tego co przejrzałem pobieżnie wygląda zachęcająco. Niedługo postaram się nadrobić, ale może tymczasem ktoś jeszcze się zainteresuje :)

_________________
Panie, weźcie kości w rękę i wyobraźcie sobie, że gracie z królem Kastylii, i rzucając je na stół zdajecie wszystko na los bitwy. Jeśli dopisze wam szczęście, zrobicie najlepszy rzut, jaki kiedykolwiek uczynił król na ziemi; a jeśli rzut wam się nie powiedzie, inaczej nie odejdziecie z gry, jak z honorem.

Gil de Osem do króla Portugalii Jana I Dobrego przed bitwą pod Aljubarrotą (14.VIII.1385)


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: niedziela, 25 grudnia 2005, 15:22 
Vice-admiraal
Avatar użytkownika

Dołączył(a): czwartek, 22 grudnia 2005, 17:24
Posty: 3361
Lokalizacja: lichte kruiser HrMs "De Ruyter"
Co Wam ten opis przypomina?
Z ataku izmajłowskiego pułku gwardii na Gorni Dybnik w dniu 24 października 1877 r. - jedną z miejscowości stanowiących punkt etapowy linii zaopatrzenia Plewny z Sofii (po szosie sofijskiej)

Głównym członem uderzeniowym był teraz pułk izmajłowski, ściągnięty z rezerwy. Jego bataliony wysłane do poszczególnych kolumn stanowiły jakby siłę napędową, która podnieść miała zatrzymane na zboczu pagórka jednostki. Pułk maszerował pięknie, jak na paradzie. Dobosze bili w bębny. Obserwujący przemarsz Hurko (dowodzący szturmem, późniejszy generał-gubernatopr warszawski, najlepszy rosyjski dowódca szczebla operacyjnego tej wojny - przyp. v. Auffenberg) krzyczał, dodając otuchy wysyłanym na śmierć.
Żołnierze żegnali się, po chwili kare szeregi wezsły w strefe ostrzału. Dalej szli jak na defiladzie, nikt nie przyspieszył, choć każdy krok opłacony był krwią ginących bądź rannych gwardzistów. Jeszcze rzadki lasek i przerzedzone szeregi wyszły na otwartą przestrzeń w pobliżu reduty, gdzie Turcy wycięli wszystkie drzewa, aby mieć dobre pole widzenia. Tu gwardziści zostali dosłownie skoszeni ogniem załogi. Pozostali przy życiu, podobnie jak żołnierze poprzednich szturmów, zalegli we wszystkich możliwych nierównościach terenu. Nikomu nie udało się dopaść umocnień.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: niedziela, 25 grudnia 2005, 15:22 
Colonel Général
Avatar użytkownika

Dołączył(a): czwartek, 22 grudnia 2005, 15:40
Posty: 32568
Lokalizacja: Warszawa
Metody jak u Cesarza, jakby wielka kolumna czy co :o

_________________
Panie, weźcie kości w rękę i wyobraźcie sobie, że gracie z królem Kastylii, i rzucając je na stół zdajecie wszystko na los bitwy. Jeśli dopisze wam szczęście, zrobicie najlepszy rzut, jaki kiedykolwiek uczynił król na ziemi; a jeśli rzut wam się nie powiedzie, inaczej nie odejdziecie z gry, jak z honorem.

Gil de Osem do króla Portugalii Jana I Dobrego przed bitwą pod Aljubarrotą (14.VIII.1385)


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: niedziela, 25 grudnia 2005, 15:22 
Vice-admiraal
Avatar użytkownika

Dołączył(a): czwartek, 22 grudnia 2005, 17:24
Posty: 3361
Lokalizacja: lichte kruiser HrMs "De Ruyter"
I ciąg dalszy tego samego filmu:

Późnym popołudniem nie istniała już właściwie jednolita armia Hurki. Pułki gwardii, pomieszane, zdziesiątkowane, pokrywały całe przedpole nie opodal wielkiej reduty. Hurko zrozumiał, że przegrał bitwę i chciał tylko doczekać do zmroku, by bezpiecznie się wycofać.
Nagle do sztabu wpadł od strony pobojowiska adiutant i zameldował Hurce, że wielka reduta została wzięta!
Opanowanemu zwykle generałowi wyrwało się: Co? Reduta nasza? Ura!!!. Okazało się, że sukces Hurko zawdzięczał inicjatywie niższych oficerów i odwadze żołnierzy. Co chwila, korzystając ze zmniejszonej uwagi załogi, grupki żołnierzy odrywały się od ziemi i długimi susami przebywały ostatnie metry dzielące je od reduty, dopadając ciągnącej się wokół niej opuszczonej transzei. Było tu "martwe pole", niewidoczne od strony reduty. Gdy już w transzei zebrała się spora grupa żołnierzy, w pewnym momencie wyskoczyli i wtargnęli do reduty, w której zawrzala walka na białą broń. Gwardziści - rosłe chłopy, rychło wzięli w niej górę. Aby przerwać rzeź swoich bohaterów, Ahmed Hifzi-pasza polecił wywiesić białą chorągiew.


Dwa odcinki tego samego filmu - najpierw walka w stylu iście napoleońskim, potem zaś wygląda to jak ataku grup szturmowych, które unikając ostrzału wdzierają się do okopów i w walce na bagnety zdobywają redutę.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: niedziela, 25 grudnia 2005, 15:23 
Colonel Général
Avatar użytkownika

Dołączył(a): czwartek, 22 grudnia 2005, 15:40
Posty: 32568
Lokalizacja: Warszawa
A miało się skończyć tak jak zwykle :wink:

A ja jeszcze nawiążę do tego artykułu co w linku wyżej - w końcu doczytałem. Bardzo ciekawy - wniosek z tego, że bitwa była przełomowa.

I teraz trzebaby to jakoś oddać, bo my wiemy co spowodowało klęskę i tak duże straty Rosjan, a dowódcy podejmując atak nie zdawali sobie z tego sprawy, więc możliwości formowania szyków przez Rosjan trzebaby ograniczyć, analogicznie przez sojusznicze siły rumuńskie.

Co do broni należałoby też uzależnić bardziej straty od koncentracji wojska na polu, czyli im gęstsza kolumna tym większe - bo tutaj miało to znaczenie.

I jest tam jeszcze wspomniane o artylerii Kruppa, którą mieli Turcy - również od tej strony byłoby to cielawe bo to jest przecież okres, gdy pojawia się artyleria stromotorowa na większą skalę. W tym czasie zaczęto przebudowywać fortyfikacje diametralnie - właśnie lata 80-te XIX wieku. Więc obok innowacji w broni strzeleckiej bardzo ciekawie wyglądałaby artyleria. Ale to już Ty się lepiej orientujesz Jenerale.

Bitwa ciekawa jeszcze o tyle, że są 3 starcia, więc można jedną planszę wykorzystać do zrobienia kilku gier - dodatkowy plus.

_________________
Panie, weźcie kości w rękę i wyobraźcie sobie, że gracie z królem Kastylii, i rzucając je na stół zdajecie wszystko na los bitwy. Jeśli dopisze wam szczęście, zrobicie najlepszy rzut, jaki kiedykolwiek uczynił król na ziemi; a jeśli rzut wam się nie powiedzie, inaczej nie odejdziecie z gry, jak z honorem.

Gil de Osem do króla Portugalii Jana I Dobrego przed bitwą pod Aljubarrotą (14.VIII.1385)


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: niedziela, 25 grudnia 2005, 15:23 
Vice-admiraal
Avatar użytkownika

Dołączył(a): czwartek, 22 grudnia 2005, 17:24
Posty: 3361
Lokalizacja: lichte kruiser HrMs "De Ruyter"
Co do artylerii, to na razie wiem tyle, że tureckie Kruppa były działami stalowymi, rosyjskie jeszcze brązowymi (pewnie coś jak Napoleony).

Będę musiał zacząć grzebać.

Co do taktyki:

ROSYJSKA DYWIZJA PIECHOTY:

dwie brygady piechoty, każda po dwa pułki.
W pułkach piechoty (poza gwardią i korpusami kaukaskimi) po 3 bataliony po 4 kompanie liniowe (można je nazwać fizylierskimi) oraz 1 kompanię strzelecką - owe cztery kompanie także często łączono w coś na kształt batalionu strzeleckiego.

W pułkach czterobatalionowych trzy bataliony liniowe (po 4 kompanie) oraz batalion strzelecki, też cztery kompanie.

Batalion etatowo to 1.050 ludzi, kompania 200.
Kompanie taktycznie dzielono na dwie półkompanie (półroty).

Dywizja posiadała także brygadę artylerii skłądającą się z 6 baterii - 3 armat 9 funtowych i 3 armat 4 funtowych - w baterii armat chyba było po 8, więc dywizja posiadałaby 48 luf - tak wychodziłoby z danych Brodeckiego (Szypka i Plewna, HB Wyd. MON).

ROSYJSKA BRYGADA STRZELCÓW

Dwa bataliony po cztery kompanie strzeleckie każdy, kompania 200 ludzi (kaukaskie 250)


Jak widać piechota w swym gross szkolona w starym stylu nie była taktycznie gotowa do stosowania nowoczesnych metoda walki - cała dywizja posiadała 12 kompanii strzeleckich i aż 48 kompanii liniowych, co biorąc pod uwagę suworowskie przekonanie o wyższości stali nad ołowiem dawało efekt w postaci gęstych kolumn batalionowych, które rzadko rozsypywały się w tyralierę.

Z walk pod Swisztowem, początek kampanii, czerwiec 1877 r., tuż po desancie na druga stronę Dunaju:

Trzy kompanie strzeleckie 56 żytomierskiego pułku piechoty (14 DP, VIII KA gen. Fiodora Radeckiego - przyp. v. Auffenberg) ppłka Bakowa, wspierane przez batalion liniowy tego pułku, rozsypały się w tyralierę, wdarły na pagórki i obeszły pozycje tureckie, zmierzając wprost na Swisztow. Na lewo od nich atakował wzgórza 14 batalion 3 brygady strzelców pod dowództwem płk. Sekwarelidze-Bieżanowa. Dalej na południe posuwały się kolejne jednostki 4 brygady strzelców (gen. Adam Kwieciński, nasz Rodak-przyp. v. Auffenberg), a jeszcze dalej 12 kompania pułku żytomierskiego, rozsypana w tyralierę, prowadzona osobiście przez gen. Michała Skobielewa.

Ciekawe, bo 12 kompania pułku żytomierskiego to wg numeracji byłaby kompania liniowa, a mimo to rozsypała się w tyralierę. Jest to tym bardziej ciekawe, jak przeczytacie wyżej zamieszczony opis szturmu Gornego Dybnika, gdzie dosłownie zastosowano atak w kolumnach batalionowych.
A trzeba wiedzieć, że Skobielew nie należał do szczególnie pomysłowych ludzi (Hurko był pod tym względem niby lepszy), a jednak kombinował dość ostro.

Co do szyków rosyjskich i chyba rumuńskich, to kilkanaście razy czytałem Brodeckiego i nigdzie nie rzuciło mi sie w oczy, żeby stosowano szyk en bataille - być może w mniejszych bitwach w polu tak było, ale z tego co wiem, co chyba Grenadyer pisał, to nawet wcześniej jegrzy niespecjalnie rozsypywali się w tyralierę (a co dopiero szyk liniowy).

Tak więc ja proponowałbym to tak zrobić:
:arrow: cała rosyjska piechota liniowa - podstawowy szyk to kolumna - akurat o zagęszczaniu chyba nie było mowy - straty Raleen nie wynikały z samego zagęszczenia, tylko z szybkostrzelności broni palnej - tu nie było zabawy z ładowaniem od lufy na trzy razy (ładunek, kula, przybieice, podsypka, ogień). Tu wkładało się od tyłu nabój i pach!II Otwierało się zamek, nowy nabój, zamykało, celowało i pach!!! Zapewne całość trwała krócej, niż opisanie tego.
Przy takiej szybkostrzelności i zasięgu celnego ognia gwintowanej broni kolumny mogły być standardowe, a i tak sieczono je ogniem niemiłosiernie, aż same rozsypywały się w terenie szukając osłony - jakikolwiek odwrót w zwartym szyku był bez sensu, bo straty byłyby tragiczne - któryś z dowódców pułków po III Plewnie pisał, że z kompanii na 200 ludzi zostało w każdej po 5-10 ludzi.
Więc po prostu hekatomba.

Później opiszę kawalerię i artylerię.

A tu dla szczególnie zainteresowanych :D :

PLEVNE MARŞI

Tuna nehri akmam diyor
Etrafımı yıkmam diyor
Şanı büyük Osman Paşa
Plevne'den çıkmam diyor.

Olur mu böyle olur mu
Evlât babayı vurur mu
Sizi millet hainleri
Bu dünya size kalır mı

Düşman Tuna'yı atladı
Karakolları yokladı
Osman Paşa'nın kolunda
Beşbin top birden patladı.

Kılıcımı vurdum taşa
Taş yarıldı baştan başa
Askerinle binler yaşa.
Namı büyük Osman Paşa.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: niedziela, 25 grudnia 2005, 15:24 
Caporal-Fourrier

Dołączył(a): czwartek, 22 grudnia 2005, 17:56
Posty: 79
Lokalizacja: Żory
Zulu, a melodia do tego gdzie? :lol: :lol: :lol:


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 68 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5  Następna strona

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group. Color scheme by ColorizeIt!
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL


Informacja o ciasteczkach
Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji świadczonych usług. Jeśli nie akceptujesz tego faktu prosimy o opuszczenie tej strony.