Wojny napoleońskie (Dragon)

Planszowe gry historyczne (wojenne, strategiczne, ekonomiczne, symulacje konfliktów) dotyczące XIX wieku.
Awatar użytkownika
Neoberger
Général de Brigade
Posty: 2104
Rejestracja: sobota, 7 listopada 2009, 19:19
Lokalizacja: Wwa
Has thanked: 5 times
Been thanked: 130 times

Re: Wojny napoleońskie (Dragon)

Post autor: Neoberger »

j1023 --> grzebiąc w szafie znalazłem wycięte i posklejane żetony do Wojen Napoleońskich.
Czyli musiałem mieć jakieś nadmiarowe.
Ufff. Zszedłem ze strzału - wariat kupujący na półkę. :lol:
Berger
Awatar użytkownika
Raleen
Colonel Général
Posty: 43666
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 14:40
Lokalizacja: Warszawa
Has thanked: 4125 times
Been thanked: 2647 times
Kontakt:

Re: Wojny napoleońskie (Dragon)

Post autor: Raleen »

Neoberger pisze: niedziela, 17 marca 2024, 14:15 Raleen --> otaczanie i strefy kontroli były tak silnie osadzone w mózgu Rakowskiego, że gdy w Waterloo zrobiłem przepis, że atak może być z jednego heksu i otaczanie niewiele może dać (a wręcz odsłania front i powoduje, że przeciwnik może na nas uderzyć od tyłu) to mu się to bardzo nie podobało.
W testach Waterloo grał jak zawsze i albo się denerwował, że otoczył i nic, albo tak nacierał wszystkim, że słychać było okrzyk: potrzebuję posiłków (graliśmy po 2 osoby na jedną stronę). :D
Jak tylko odszedłem z firmy, łamiąc prawo autorskie przy pomocy kilku kolegów (jakoś nie mogę darować) - pozmieniał w grze co tylko mógł.

I tu masz odpowiedź na zapis: opracowanie gry. Rakowski chciał być ojcem każdej gry w wydawnictwie. Nie mógł ścierpieć autorstwa, praw autorskich kogoś innego do JEGO gier.
Były ostre kłótnie przy Kircholmie. Jakaś gra w ogóle nie przeszła do wydania, bo autor się uparł, że ma być jak zrobił.
Ja byłem spolegliwy i gdy oddawałem grę do wydania to wiedziałem, że Rakowski się nad nią pochyli. :(
Niestety prawo miał w d...

Podobne zjawiska podobno się działy przy WZ, a na pewno pewien znany wydawca stosuje to do dzisiaj, posuwając się do śmieszności.
Dlatego gry jego wydawnictwa bywają podobne koncepcyjnie.
Najbardziej mnie ubawił, gdy kolega zrobił grę, a wydawca ją przerobił lekko.
Pokazał mi nową koncepcję, a ja mówię, że to zupełnie inna gra.
A on, że nie. Że to lekko poprawione.
Niestety gdy masz pychę w głowie, kasę na wydawanie, to tak się może skończyć.

Jak patrzę na gry GMT i SPI to się zastanawiam czy ich autorzy to lenie i korzystają z rozwiązań kilku dziadków założycieli, czy dziadki założyciele każdą grę jaką dostaną do wydania przerabiają na swoją modłę. :D
Po części znam już te historie (także od Ciebie, bo o tym wspominałeś). Z tego co piszesz najbardziej mnie ciekawi ta gra co to miała być wydana przez Dragona, a nie została wydana, bo autor się uparł. Akurat o tym nigdy nie wspominałeś. Jak byś sobie coś przypomniał, jeśli nie tytuł, to chociaż epokę... cokolwiek, z czystej ciekawości mnie to interesuje. Natomiast z tego wnoszę, że nie byłem pierwszy. Ja też się kiedyś uparłem i nie zgodziłem się na nieautoryzowane przeróbki. Jak pokazała historia, miałem rację. Musiałem swoje odczekać, dobrych kilka lat, ale ostatecznie wydałem swoją grę tak jak chciałem, a potem kolejne (bardzo się z tego cieszę do dziś) i skończyło się wszystko sukcesem, nawet powiedziałbym dużym jak na skalę i możliwości, którymi dysponowałem. Ale to dlatego, że w praktyce po części sam byłem swoim wydawcą, choć formalnie był nim kto inny.

Z wydawcami pod wieloma względami jest tak jak napisałeś. Inna sprawa, że zdarzają się i przypadki w drugą stronę, to znaczy autorów, którzy też zawsze wiedzą lepiej, ale ostatecznie jednak gra to jest dzieło autora i on decyduje.

Co do nietkniętego egzemplarza "Wojen napoleońskich", kiedyś się uśmiechnę po ten nietknięty (albo tknięty) na potrzeby zrobienia zdjęcia planszy do recenzji, ewentualnie także żetonów.
Panie, weźcie kości w rękę i wyobraźcie sobie, że gracie z królem Kastylii, i rzucając je na stół zdajecie wszystko na los bitwy. Jeśli dopisze wam szczęście, zrobicie najlepszy rzut, jaki kiedykolwiek uczynił król na ziemi; a jeśli rzut wam się nie powiedzie, inaczej nie odejdziecie z gry, jak z honorem.

Gil de Osem do króla Portugalii Jana I Dobrego przed bitwą pod Aljubarrotą (14.VIII.1385)
ODPOWIEDZ

Wróć do „XIX wiek”